Czytaj dalej

WOLFBURN
Historia wskrzeszenia

Boom na whisky na świecie trwa. Być może pandemia go trochę zatrzymała, ale w ostatecznym rozrachunku i tak rynek ten ma się lepiej, niż dobrze. Powstaje wiele nowych gorzelni, które wraz z istniejącymi i tak nie są (nadal) w stanie sprostać szalonemu wręcz popytowi. Na fali tejże koniunktury pewnego dnia roku A.D. 2011 postanowiono zbudować nowy zakład, na którego siedzibę wybrano wyjątkowe miasto Thurso.

Okazuje się, że tam właśnie… Ale, nie wyprzedzajmy wypadków.

Na dobry początek
- słów kilka o Thurso

Thurso jest małym miastem ze szczególnym położeniem. Otóż jest to najdalej na północ wysunięte miasto na brytyjskim kontynencie. Usytuowane na północnym wybrzeżu Szkocji, stanowi część hrabstwa Caithness, które z kolei jest częścią regionu Highland. 

Samo Caithness od północy opływane jest przez wody Oceanu Atlantyckiego, od wschodu i południa – przez Morze Północne, od zachodu zaś graniczy z hrabstwem Sutherland. Można stąd popłynąć na pobliskie Orkady (najbliżej leży wyspa Hoy), które od Caithness odgradza cieśnina Pentland Firth.

To właśnie w Caithness znajdziemy najbardziej na północ wysunięty punkt Wielkiej Brytanii – przylądek Dunnet Head ze słynną latarnią morską, której istnienie upamiętniła poprzez jeden ze swoich limitowanych bottlingów inna gorzelnia – pobliska Pulteney.

Wracając jeszcze do samego Thurso – w mieście płynie rzeka Thurso, która wpływa do zatoki o tej samej nazwie oraz wspomnianej już Pentland Firth. Poza tym znajdziemy tu pozostałości nieczynnej już elektrowni atomowej oraz, co wszakże nie dziwi, najdalej na północ wysuniętą część brytyjskiej sieci kolejowej. Dodajmy jeszcze, że korzenie osady sięgają czasów nordyckich (ok. 1000 r. n.e.). 

Pierwsza gorzelnia

Pierwotną gorzelnię Wolfburn (nazwa od pobliskiego źródła wody Wolf Burn) założył na zachód od Thurso niejaki William Smith. Stało się to w 1821 roku. Pierwszą licencję na destylację zakład dostanie w dwa lata później, zaś w 1826 roku powstanie pierwszych 27500 galonów whisky Wolfburn (ponad 100 tysięcy litrów).

Smith mocno zainwestował w rozwój gorzelni, przez co niewiele później gorzelnia produkowała jeszcze więcej, bo ponad 125 tysięcy litrów destylatu rocznie. Ów fakt dawał jej status największej gorzelni w Caithness.

Niestety, okres prosperity trwał dość krótko. Wolfburn pozostało w rękach rodziny Smithów jedynie do 1837 roku. Dalsze informacje odnośnie „starej” Wolfburn nie są do końca jasne. Wiadomo, że przez co najmniej rok (1852) zakład prowadził David Smith (założyciel Wolfburn, William Smith, zmarł dużo wcześniej, bo w 1845 roku), natomiast pierwotna Wolfburn zakończyła swą działalność w 1858 roku, kiedy to na aukcji wyprzedano jej wyposażenie. 

Ciekawostkę stanowi fakt, iż w 1872 roku opublikowano mapę regionu (Ordnance Survey), na której oznaczono Wolfburn jako zakład „w ruinie”, z czego wycofano się w jej aktualizacji 5 lat później. Jednakowoż, choć destylarnię wzniesiono z wytrzymałego lokalnego kamienia, dziś pozostałości po niej jest naprawdę niewiele, a i wspomniane ostatnie lata istnienia, ze względu na brak dokumentów, stanowią pewną zagadkę, po dziś dzień niestety nie wyjaśnioną.

Podejście drugie
– po 150 latach!

Choć dość trudno w to uwierzyć, gorzelnia Wolfburn przestała istnieć na dokładnie 157 lat. Można tu wysnuć poboczną paralelę – otóż na całej wyspie Arran również przez bez mała 150 lat nie było żadnej gorzelni. 

Wracając jednak do Wolfburn - na szczęście już w 2011 roku nowi właściciele rozpoczęli starania odnośnie odbudowy Wolfburn. W tymże roku wybrali dokładnie miejsce, w którym ta miała stanąć, dokładnie 350 metrów od pierwotnego ulokowania dawnej gorzelni. Zgoda na budowę w Henderson Park w Thurso wydana została rok później, dzięki czemu pierwsze łopaty wbito już w sierpniu 2012 roku.

Projektu budowy oraz jego realizacji podjęła się firma Forsyth sof Rothes. Sama produkcja ruszyła dokładnie 25 stycznia 2013 roku pod wodzą obecnego (i dotychczas jedynego) właściciela zakładu – Aurora Brewing Company oraz Shane’a Frasera (ponad 20-letni staż w branży, pierwsze kroki stawiał w Royal Lochnagar, w pobliżu której mieszkał, dołączył do Wolfburn w 2012 roku na zasadzie „transferu” z Glenfarclas) i Iaina Kerra (kierownik gorzelni, współpracował z Balmenach, Allt-A-Bhainne i The Glenlivet).

Początki i budowanie portfolio

W 2014 roku Wolfburn podejmuje pierwsze próby destylacji zatorfionego słodu. Więcej o tym za chwilę, w każdym razie potencjał destylarni w tej kwestii jest ogromny – wszak w hrabstwie Caithness (oraz pobliskim Sutherland) znajduje się największy w Europie (około 4 tysiące kilometrów kwadratowych) obszar mokradeł i torfowisk zwany Flow Country. Surowca do produkcji „torfniaków” jest więc na stulecia.

W 2015 roku zostaje zapełniony pierwszy magazyn, a w dwa lata później, w 2017 roku, Wolfburn buduje swój trzeci magazyn. 
 

W międzyczasie, w 2016 roku, na rynku ukazuje się pierwsza oficjalna whisky z dossier gorzelni – Wolfburn Northland (46%  ABV NAS, dojrzewająca w beczkach typu quarter casks [ok. 100 litrów] z dębu amerykańskiego po bourbonie, nie barwiona i nie filtrowana na zimno). Whisky ta w tym samym roku zdobędzie pierwszy historyczny złoty medal dla nowej Wolfburn (na International Wine & Spirit Competition). 

Wolfburn Northland

Kolejne whisky w oficjalnym, podstawowym range’u to Aurora (46% ABV NAS, kombinacja beczek po bourbonie i sherry Oloroso; debiut: 2016 rok), Morven (46% ABV NAS, lekko torfowa [10 p.p.m.], beczki po bourbonie; debiut: 2017 rok) oraz Langskip (58% ABV NAS, beczki po bourbonie typu first fill, butelkowana z naturalną mocą beczki cask strenght; nazwa Langskip pochodzi od niegdysiejszych statków Wikingów).

Wolfburn Aurora

Wolfburn Morven

Wolfburn Langskip

Dodatkowo w portfolio Wolfburn znajdziemy również edycje limitowane: serię The Kylver Series – składająca się z 24 whisky przez wzgląd na 24 litery runicznego alfabetu Wikingów, który znajduje się na kamieniu pogrzebowym, który zwie się właśnie Kylver; obecnie powstało 8 whisky w tej serii, pierwsza w 2016 roku), edycje small batch (wszystkie 46% ABV, beczki typu first fill quarter cask po bourbonie, beczki po sherry Doloroso oraz część lekko torfowych destylatów; obecnie 5 edycji w bardzo ograniczonej ilości; produkowane od 2017 roku) oraz specjalną Christmas Edition (debiut w 2021 roku, beczki po bourbonie i sherry, tylko 2510 butelek). Na rynek stref bezcłowych w 2018 roku wypuszczono jeszcze lekko torfową Wolfburn Latitude.

Wolfburn
Small batch

Gorzelnia Wolfburn ponownie otworzyła swe podwoje po 157 latach od zamknięcia pierwotnego zakładu. Jest najdalej na północ wysuniętą gorzelnią na kontynencie w Szkocji, zdegradowała w tejże „klasyfikacji” pobliską i uznaną destylarnię Pulteney z Wick.

Obecna produkcja to niewiele litrów destylatu rocznie – około 125 tysięcy (3500 litrów tygodniowo). Zakład obsługują 3 naczynia do fermentacji (ta odbywa się z pomocą drożdży Anchor dry), która trwa w Wolfburn wyjątkowo długo – około 75 godzin. Dzięki temu finalna whisky jest niezwykle łagodna, o owocowo-kwiatowym profilu. Co ważne, w Wolfburn dba się o jakość destylatów (te powstają w jednej parze alembików), toteż żadna z whisky tu wytwarzanych nie jest ani barwiona, ani filtrowana na zimno.

Dane techniczne oraz snucie wizji odnośnie przyszłości

W 2019 roku gorzelnię odwiedził książę Karol, zaś w 2 lata później Wolfburn zdobywa ósmy już medal dla jednej ze swych whisky na jednym z międzynarodowych konkursów alkoholi. W tym także roku (2021) mija 200 lat od wybudowania pierwotnej gorzelni w Thurso.

Niemalże od samego początku swego istnienia Wolfburn zaprasza turystów do odwiedzin. Dzięki temu rośnie prestiż i rozpoznawalność marki Wolfburn, która, w co nie wątpię, z każdym kolejnym rokiem rosnąć będzie w siłę, a produkcja whisky spod znaku wilka również znacząco wzrośnie. Wszakże logo to, przedstawiające wilka właśnie (a może morskiego wilka, kto wie?), zaprojektowane w 2011 roku na podstawie rysunku lingwisty i zoologa z XVI wieku, Conrada Messnera, dość łatwo rzuca się w oczy, a po skosztowaniu jednej z whisky spod jego egidy tym bardziej powinno być proste do zapamiętania.

Wszak wilk morski, jeśli go zobaczyć, przynosi podobno szczęście. A nie butelki whisky Wolfburn, na której takowy by nie widniał, nieprawdaż?

Zaglądaj na kukunawa.pl

Po więcej historii i dobrej whisky