Thurso jest małym miastem ze szczególnym położeniem. Otóż jest to najdalej na północ wysunięte miasto na brytyjskim kontynencie. Usytuowane na północnym wybrzeżu Szkocji, stanowi część hrabstwa Caithness, które z kolei jest częścią regionu Highland.
Samo Caithness od północy opływane jest przez wody Oceanu Atlantyckiego, od wschodu i południa – przez Morze Północne, od zachodu zaś graniczy z hrabstwem Sutherland. Można stąd popłynąć na pobliskie Orkady (najbliżej leży wyspa Hoy),
które od Caithness odgradza cieśnina Pentland Firth.
To właśnie w Caithness znajdziemy najbardziej na północ wysunięty punkt Wielkiej Brytanii – przylądek Dunnet Head ze słynną latarnią morską, której istnienie upamiętniła
poprzez jeden ze swoich limitowanych bottlingów inna gorzelnia – pobliska Pulteney.
Wracając jeszcze do samego Thurso – w mieście płynie rzeka Thurso, która wpływa do zatoki o tej samej nazwie oraz wspomnianej już Pentland Firth. Poza tym znajdziemy tu pozostałości nieczynnej już elektrowni atomowej oraz, co wszakże
nie dziwi, najdalej na północ wysuniętą część brytyjskiej sieci kolejowej. Dodajmy jeszcze, że korzenie osady sięgają czasów nordyckich (ok. 1000 r. n.e.).
Pierwotną gorzelnię Wolfburn (nazwa od pobliskiego źródła wody Wolf Burn) założył na zachód od Thurso niejaki William Smith. Stało się to w 1821 roku. Pierwszą licencję na destylację zakład dostanie w dwa lata później, zaś w 1826 roku powstanie pierwszych 27500 galonów whisky Wolfburn (ponad 100 tysięcy litrów).
Smith mocno zainwestował w rozwój gorzelni, przez co niewiele później gorzelnia produkowała jeszcze więcej, bo ponad 125 tysięcy litrów destylatu rocznie. Ów fakt dawał jej status największej gorzelni w Caithness.
Niestety,
okres prosperity trwał dość krótko. Wolfburn pozostało w rękach rodziny Smithów jedynie do 1837 roku. Dalsze informacje odnośnie „starej” Wolfburn nie są do końca jasne. Wiadomo, że przez co najmniej rok (1852) zakład prowadził
David Smith (założyciel Wolfburn, William Smith, zmarł dużo wcześniej, bo w 1845 roku), natomiast pierwotna Wolfburn zakończyła swą działalność w 1858 roku, kiedy to na aukcji wyprzedano jej wyposażenie.
Ciekawostkę stanowi fakt, iż w 1872 roku opublikowano mapę regionu (Ordnance Survey), na której oznaczono Wolfburn jako zakład „w ruinie”, z czego wycofano się w jej aktualizacji 5 lat później. Jednakowoż, choć destylarnię wzniesiono
z wytrzymałego lokalnego kamienia, dziś pozostałości po niej jest naprawdę niewiele, a i wspomniane ostatnie lata istnienia, ze względu na brak dokumentów, stanowią pewną zagadkę, po dziś dzień niestety nie wyjaśnioną.
Choć dość trudno w to uwierzyć, gorzelnia Wolfburn przestała istnieć na dokładnie 157 lat. Można tu wysnuć poboczną paralelę – otóż na całej wyspie Arran również przez bez mała 150 lat nie było żadnej gorzelni.
Wracając jednak do Wolfburn - na szczęście już w 2011 roku nowi właściciele rozpoczęli starania odnośnie odbudowy Wolfburn. W tymże roku wybrali dokładnie miejsce, w którym ta miała stanąć, dokładnie 350 metrów od pierwotnego ulokowania
dawnej gorzelni. Zgoda na budowę w Henderson Park w Thurso wydana została rok później, dzięki czemu pierwsze łopaty wbito już w sierpniu 2012 roku.
Projektu budowy oraz jego realizacji podjęła się firma Forsyth sof Rothes.
Sama produkcja ruszyła dokładnie 25 stycznia 2013 roku pod wodzą obecnego (i dotychczas jedynego) właściciela zakładu – Aurora Brewing Company oraz Shane’a Frasera (ponad 20-letni staż w branży, pierwsze kroki stawiał w Royal Lochnagar,
w pobliżu której mieszkał, dołączył do Wolfburn w 2012 roku na zasadzie „transferu” z Glenfarclas) i Iaina Kerra (kierownik gorzelni, współpracował z Balmenach, Allt-A-Bhainne i The Glenlivet).
W 2014 roku Wolfburn podejmuje pierwsze próby destylacji zatorfionego słodu. Więcej o tym za chwilę, w każdym razie potencjał destylarni w tej kwestii jest ogromny – wszak w hrabstwie Caithness (oraz pobliskim Sutherland) znajduje
się największy w Europie (około 4 tysiące kilometrów kwadratowych) obszar mokradeł i torfowisk zwany Flow Country. Surowca do produkcji „torfniaków” jest więc na stulecia.
W 2015 roku zostaje zapełniony pierwszy magazyn,
a w dwa lata później, w 2017 roku, Wolfburn buduje swój trzeci magazyn.
Gorzelnia Wolfburn ponownie otworzyła swe podwoje po 157 latach od zamknięcia pierwotnego zakładu. Jest najdalej na północ wysuniętą gorzelnią na kontynencie w Szkocji, zdegradowała w tejże „klasyfikacji” pobliską i uznaną destylarnię
Pulteney z Wick.
Obecna produkcja to niewiele litrów destylatu rocznie – około 125 tysięcy (3500 litrów tygodniowo). Zakład obsługują 3 naczynia do fermentacji (ta odbywa się z pomocą drożdży Anchor dry), która trwa w Wolfburn
wyjątkowo długo – około 75 godzin. Dzięki temu finalna whisky jest niezwykle łagodna, o owocowo-kwiatowym profilu. Co ważne, w Wolfburn dba się o jakość destylatów (te powstają w jednej parze alembików), toteż żadna z whisky
tu wytwarzanych nie jest ani barwiona, ani filtrowana na zimno.
Dane techniczne oraz snucie wizji odnośnie przyszłości
W 2019 roku gorzelnię odwiedził książę Karol, zaś w 2 lata później Wolfburn zdobywa ósmy już medal dla jednej ze swych whisky na jednym z międzynarodowych konkursów alkoholi. W tym także roku (2021) mija 200 lat od wybudowania pierwotnej
gorzelni w Thurso.
Niemalże od samego początku swego istnienia Wolfburn zaprasza turystów do odwiedzin. Dzięki temu rośnie prestiż i rozpoznawalność marki Wolfburn, która, w co nie wątpię, z każdym kolejnym rokiem rosnąć
będzie w siłę, a produkcja whisky spod znaku wilka również znacząco wzrośnie. Wszakże logo to, przedstawiające wilka właśnie (a może morskiego wilka, kto wie?), zaprojektowane w 2011 roku na podstawie rysunku lingwisty i zoologa
z XVI wieku, Conrada Messnera, dość łatwo rzuca się w oczy, a po skosztowaniu jednej z whisky spod jego egidy tym bardziej powinno być proste do zapamiętania.