Wiele marek zdobywa przebojem zagraniczne
rynki i systematycznie wkrada się w serca oraz gusta lokalnych konsumentów. Implikuje to próby tworzenia lokalnych marek i przemysłu, który
miałby stanowić przeciwwagę dla importowanych produktów. Często jednak takie próby kończą się połowicznym sukcesem, a przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Brak odpowiedniej wiedzy czy umiejętności oraz co najważniejsze czasochłonny proces budowania i inwestowania w zasoby dojrzewającego alkoholu, który dopiero po wielu latach może dorównać zagranicznym markom. Kolejną kwestią jest rzeczywista wielkość
i potencjał zakupowy lokalnego rynku, który
chce się zdobyć.
Od pewnego czasu obserwuje się dynamiczny wzrost światowej konsumpcji whisky
i popularyzacji całej kategorii.
Oczywiście aspiracje mogą sięgać znacznie
dalej i wykraczać poza granice państwowe oraz zdobywać serca konsumentów z całego świata. Jednak trudno sięgać po międzynarodowe gusta, kiedy nie można podbić serc własnej społeczności. Japońska whisky, która ma za sobą już blisko
100 lat tradycji, również borykała się z podobnym problemem, aż do czasu globalnego wzrostu konsumpcji i świadomości kategorii.
Tajwan to geograficznie niewielka wyspa na Oceanie Spokojnym u wschodniego wybrzeża Chin.
W większości posiada wyżynne ukształtowanie terenu, z pasmami nizin u wybrzeży. Ma dość specyficzny układ demograficzny, powierzchniowo plasuje się na 135 pozycji pośród krajów świata.
Podczas gdy już 55 pozycje daje jej ogólna liczba ludności, a zestawienie tych dwóch parametrów sprawia, że pod względem gęstości zaludnienia wyspa ta stanowi 19 kraj na świecie. Kolejny jeszcze wyższy parametr, to 6 miejsce pod względem konsumpcji whisky, pośród wszystkich krajów świata.
Duża lokalna grupa docelowa i co najważniejsze - ugruntowane preferencje zakupowe, naturalnie predestynowały ten kraj do nowego ośrodka produkcji whisky. I tak się stało, ale dopiero
w 2005 roku, kiedy to świat obeszła informacja o zakończeniu budowy pierwszej gorzelni na wyspie. Zaledwie dziewięć miesięcy zajęło wybudowanie nowoczesnej gorzelni, z której pierwsze krople destylatu popłynęły w marcu 2006 roku.
Wszystko to za sprawą gigantycznej firmy
„King car company”, która powstała na Tajwanie
w 1979 roku i zasłynęła między innymi z produkcji piwa korzennego oraz napoju kawowego
Mr. Browne.
Budowa gorzelni konsultowana była z wieloma autorytetami wagi światowej, a wzorce całymi garściami czerpane były ze Szkocji. Jednym
z konsultantów był świętej pamięci dr Jim Swan,
który był pionierem powstałego w Szkocji - Scotch Whisky Research Institute. Swan pracował w gorzelni przez ponad 10 lat, podczas których wypracował razem z master distilerem Yu-Lan „Ian” Chang kompleksowy, oleisty i owocowy styl whisky. To on wpłyną znacząco na politykę korzystania
z wysokiej jakości beczek po różnych alkoholach. Pozwoliło to z czasem zbudować szeroki wachlarz dostępnych produktów i różnorodną paletę smaków
i aromatów.
Proces produkcji
Dodatkową kwestią było korzystanie z doświadczeń światowej klasy ekspertów i zaproszenie ich do współpracy nad projektem. Jednak żaden z tych aspektów, nie pozwoliłby na taki sukces, gdyby
nie naturalne warunki, jakie oferuje ta wyjątkowa wyspa. Wysoka wilgotność i zmienność temperatur oraz ogólnie pojęty ciepły monsunowy klimat okazał się niesłychanie korzystny dla dojrzewających
beczek z whisky. Jęczmień, który jest jednym
z podstawowych składników do powstania jakiejkolwiek whisky, nie jest domeną Tajwanu.
Z tego powodu ten kluczowy element produkcji, sprowadzany jest spoza wyspy - wykorzystywany jest niesuszony dymem torfowym, jęczmień ze Szkocji.
Niewątpliwie duży kapitał startowy, jakim dysponowała gorzelnia, dzięki patronatowi gigantycznej korporacji, pomogło osiągnąć
szybki sukces.
Pomimo że jeden ze składników jest sprowadzany, to pozostałe dwa należą już do produktów endemicznych, a są nimi drożdże i woda. Pierwszy
z nich należy do lokalnych specjalności i jego szczepy oraz selekcja stanowi jeden z ważniejszych aspektów wpływających na smak i charakter finalnego trunku. Wybrane gatunki podczas fermentacji, zapewniają bogactwo estrów i aldehydów, które tworzą bardzo owocowy wręcz tropikalny styl destylatu, który w zestawieniu
z doskonałymi beczkami stał się przepisem na sukces. Kolejny składnik to woda, która dzięki górzystym terenom w centralnej części wyspy, spływa wieloma strumieniami, co stanowi pewną analogię do terenów Szkocji.
Mając dostęp do środków finansowych, dużej lokalnej grupy docelowej, grupę doświadczonych ekspertów oraz sprzyjający klimat, sukces był kwestią czasu. W przypadku tej gorzelni potrwało to zaledwie kilka lat, a dokładnie 10, w trakcie których whisky Kavalan zdobyły ponad 150 medali i wyróżnień na najbardziej prestiżowych konkursach, na całym świecie.
Zwieńczeniem tych sukcesów było przyznanie Kavalanowi - Solist Vinho Barrique przez World Whiskies Awards w 2015, tytułu World's Best Single Malt Whisky. Był to przełomowy moment, ponieważ kolejny raz tytuł przypadł w udziale trunkowi
spoza Szkocji. Wynik ten, na stałe zwrócił uwagę światowego konsumenta na nowe kierunki smakowe i geograficzne, jakie roztacza świat whisky. Obecnie w ślad za sukcesem Kavalan podąża kolejny projekt, a kto wie, czy za jego oczekiwanym sukcesem nie nastąpi rozkwit gorzelni na wyspie. Być może w niedalekiej przyszłości, doświadczy się spektakularnego wzrostu znaczenia tego dalekowschodniego ośrodka produkcji whisky. Na razie warto próbować i cieszyć się smakiem i odmiennością, jaką dostarczają trunki z Tajwanu.