Czytaj dalej

Tego o whisky
nie wiedziałeś

Słowo whisky lub whiskey u wielu osób przywołuje różne obrazy, smaki, dźwięki, skojarzenia. Dla młodych nowo-pełnoletnich obywateli będzie to pewnie głośna impreza w klubie i pierwsza konfrontacja z miksem alkoholu i coca-coli. Studenci, pragnący zgłębić i poznać zagadnienie, przy jednoczesnym nierujnowaniu własnej sytuacji finansowej, poznają osoby i historie postaci takich jak Jack Daniels, William Grants czy John Jameson. Starsze pokolenia znają zapewne obrazy górskiego majestatu Szkocji i czystości natury płynącej rzekami i strumieniami. Dla podróżników i odkrywców intrygujące będzie połączenie dawnych brytyjskich Indii, kraju kwitnącej wiśni czy małego Tajwanu z wodą życia o europejskich korzeniach.

Koneserzy, nie widząc i nie słysząc, a jedynie wąchając i smakując, będą doświadczać i obcować z tym trunkiem. Pokolenia wychowane w trudnych czasach, przy czarno-białych odbiornikach, zawsze będą wspominać o westernach i cowboyach w obskurnych salonach, którzy jako jedyni na świecie byli w stanie przełknąć ten bimber na myszach pędzony. Jednak mało kto wie, jak bardzo dziwne i niespotykane konotacje wiążą whisky z osobami, miejscami, rzeczami czy zdarzeniami. Poniżej znajdziecie listę 8 najbardziej niespotykanych, nietypowych i nieznanych faktów dotyczących świata whisky.

Faraon a torf
w Szkocji

Pośród miłośników whisky, znajdziemy grupę takich, dla których w kieliszku musi być dym. I nie chodzi o dosłowne wędzenie szkła, a o sposób produkcji trunku ze słodu, który został wysuszony przy pomocy dymu, powstającego ze spalania pokładów torfowych.

Otóż pokłady torfowe to nic innego, jak masa, którą tworzą nierozłożone szczątki organiczne – zbrunatniałych pędów, łodyg i liści obumarłych roślin. Powstaje on bardzo powoli – rośnie średnio w tempie 1 mm na rok, co oznacza, że torfowisko, w którym grubość torfu wynosi 5 m, liczy sobie ok. 5000 lat. Tak więc wykopywany dzisiaj torf, formował się z roślin, które porastały dzikie i zdeptane ludzką stopą pola, podczas gdy w Egipcie dokonywało się zjednoczenie pod wodzą pierwszego władcy określanego jako Faraon.

Pośród narzędzi wykorzystywanych w gorzelniach, znajdują się liczne ciekawe przedmioty. Metalowa tuba z metalowym ostrzem przypominający trybuszon, służąca do wydobywania szpuntu z beczki. Gigantyczna pipeta do pobierania próbek z wnętrza beczki. Wózki, łopaty i grabie do przerzucania słodu podczas suszenia. Jednak, jak odkrył jeden nerwowy gorzelnik, największy wpływ na smak whisky wywarł.. młotek.

Jak coś nie idzie po Twojej myśli,
to przywal w to młotkiem

Wspomniany gorzelnik, otwierając kolejny zakład, chciał powielić wszystko to, co tylko mógł z poprzedniego, który przyniósł mu krocie. Zadbał o tę samą wodę, jęczmień, torf, beczki oraz o dokładną replikę alembików do destylacji. Trunek, który popłynął z nowego zakładu, nie nadawał się jednak do niczego. Po wielu próbach i sprawdzeniu wszystkiego, co się dało, doprowadzony do szału przedsiębiorca, złapał za stylisko zakończone sporym metalowym ciężarem i w amoku zaczął okładać na odlew felerny sprzęt. Kiedy wrócił mu zdrowy rozsądek, a młotek wypadł ze zmęczonych rąk, ponowił z rezygnacją destylację, która przerosła jakością pierwowzór.

"Kelner! W mojej whisky jest owcze łajno!"

Islandia to piękny kraj, który z racji na specyficzny klimat, geologie i położenie, nie należy do najbardziej gościnnych i łatwych do życia miejsc na ziemi. Pomimo tego, udało się powołać do życia na tej wyspie małą lokalną gorzelnię, korzystającą z tego, co obszar ten oferuje.

Producent miał do dyspozycji energię do pracy i uruchomienia aparatury, wystarczającą ilość jęczmienia do swojego projektu, beczki na wzór Szkocji – używane, ale brakowało mu torfu do suszenia słodu dla uzyskania tego charakterystycznego dymnego-wędzonego profilu. Jednak na wyspie, od zarania dziejów, korzysta się z wędzenia produktów spożywczych. Czym zatem są one wędzone? Pomysłowość ludzka nie zna granic, a chęć wykorzystania dostępnych zasobów, podsuwa często niekonwencjonalne rozwiązania. Okazało się, że w palenisku wysuszone owcze odchody, spalają się, intensywnie wydzielając przy tym dym, który z powodzeniem może przyczynić się zarówno do procesu wędzenia, jak i suszenia zielonego słodu jęczmiennego.

Szkockie słodowanie jęczmienia,
a japońskie ryżowanie

Japonia od ponad 100 lat niestrudzenie udowadnia, że opanowała sztukę produkcji whisky i może konkurować z każdym. W tym czasie udało im się również wprowadzić liczne usprawnienia własnego autoramentu. Jedna gorzelnia jest samowystarczalna, produkując różne profile sensoryczne trunków.

Wprowadzono do użytku dąb japoński mizunara oraz wykorzystano koij . Bez procesu słodowania, niemożliwe byłoby przerobienie skrobi na cukry fermentowane. Na cały świecie wykorzystuje się naturalnie zawarte w jęczmieniu enzymy amylazy. Japonia, która od wieków korzysta z ryżu, odkryła, że można wytworzyć z niego rodzaj grzyba-pleśni, który pozwala rozłożyć skrobię na cukry fermentujące. I tak kolejna cegiełka japońskiej kultury, weszła w arkana produkcji whisky.

Kosmiczne próbki

Obecnie większość krajów na świecie, posiada swoje własne magazyny, w których dojrzewa whisky. Od zimnych stref dalekiej północy, przez umiarkowanych klimat basenu morza śródziemnomorskiego poprzez otoczony oceanami kontynent Australii, aż po gorące, suche lub wilgotne strefy okołorównikowe. Gdzie zatem szukać innowacyjności? Oczywiście – w kosmosie!

Eksperyment rozpoczął się w październiku 2011 roku, kiedy fiolki zawierające nieleżakowany destylat z gorzelni Ardbeg i odłamki beczek przez nich używanych zostały wysłane do amerykańskiego laboratorium krajowego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, przez partnera destylarni, amerykańską firmę badawczą NanoRacks LLC. Około 200 mil nad Ziemią, fiolki krążyły wokół planety z prędkością 17 227 mil na godzinę, przez prawie trzy lata. Po powrocie na Ziemię próbki zostały przeanalizowane wraz z próbkami kontrolnymi, które były przechowywane w destylarni Ardbeg przez dr Billa Lumsdena, dyrektora Ardbega ds. destylacji i tworzenia whisky, niezależnych ekspertów oraz naukowców zajmujących się whisky.

Dojrzewanie
w chipsach

Beczki są duże, ciężkie, nieforemne, trudne do składowania i bardzo kosztowe. Wymagają zaangażowania wykwalifikowanych specjalistów do ich złożenia i zapewnienia szczelności. Czy nie ma innej, prostszej metody na zapewnienie alkoholowi kontaktu z drzewem?

Otóż jedna z amerykańskich gorzelni, postawiła na prostotę i zamknęła nowy destylat w kanistrach, do których wrzucili opalone i drobno pocięte dębowe wióry, kształtem przypominające grubo i niedbale pokrojone chipsy. Czy taki trunek zdobył uznanie w oczach ekspertów? Zdecydowanie tak! Dla The Beverage Testing Institute był dostatecznie dobry, aby przyznać mu złoty medal, a słynny Jim Murray’s w swoim przewodniku Whisky Bible przyznał mu ponad 91 punktów na 100 możliwych.

Whisky ostra jak tabasco

Miłośnicy ostrego jedzenia trwają wiernie przy najsłynniejszym ostrym sosie świata, jakim jest tabasco. Nie jest tajemnicą, że wspomniany sos, głębię swoich smaków zawdzięcza dojrzewaniu w dębowych beczkach. Miłośnicy tego specjału musieli znaleźć się również pośród pracowników gorzelni z Tennessee, gdyż postanowiono tam do pustej beczki po ostrym sosie, wlać whisky George Dickel.

Beczka ze skóry aligatora

Prawie każda beczka, w której leżakuje whisky, musi zostać wypalona od środka. Pozwala to na karmelizację związków zawartych wewnątrz drewna oraz powstanie warstwy węgla drzewnego, która zapewnia dodatkową filtrację w czasie dojrzewania.

Proces wypalania jest ściśle kontrolowany i stopniowany, co pozwala zachować względną powtarzalność trunków, które w beczkach dojrzewają. Skrajnie mocne wypalenie beczki, nie często spotykane, powoduje jej silne popękanie i wypaczenie gładkiej struktury, która po ostygnięciu przypomina skórę aligatora.

Zaglądaj na kukunawa.pl

Po więcej historii i dobrej whisky