Stauning, czyli pierwszy raz po duńsku

Czytaj dalej

W ostatnich latach popyt na whisky na świecie rośnie w bardzo dużym tempie, co więcej, nie imają się go wszelkie kryzysy, pandemie, czy wojny. A wiadomo, że jak wzrasta zainteresowanie, rośnie też w siłę i infrastruktura. Konkurencja wszak nie śpi.

Rozwój infrastruktury

W XXI wieku obserwujemy znaczące ruchy na światowym rynku whisky. W samej Szkocji zbudowano do tej pory grubo ponad 30 nowych gorzelni, a i Irlandia powstaje z popiołów po dziesiątkach lat stagnacji. Do wyścigu stają też kraje, o których dotychczas nie mówiło się w kontekście gorzelnictwa. Toteż nie dziwi, że Szwedzi mają Mackmyrę, a Duńczycy – Stauning.

Skandynawia w natarciu

Pomysł na pierwszą w historii Danii gorzelnię whisky zakiełkował (to chyba najbardziej odpowiednie słowo, nieprawdaż?) w 2005 roku w głowach dziewiątki przyjaciół. Nie byłoby w tym nic wielce interesującego gdyby nie fakt, iż żadna z tych osób kompletnie nie znała się na produkcji whisky. Żadna!

1. Dziewięciu nuworyszy

Skoro o dziewiątce nuworyszy mowa – założycielami Stauning we wspomnianym 2005 roku byli – uwaga – lekarz, rzeźnik, kucharz, nauczyciel, pilot helikoptera (sic!) oraz czterech inżynierów. Całkiem ciekawa gromadka…

2. Założyciele Stauning

Jednym z założycieli Stauning był rzeźnik Mogens Vesterby – i to on udostępnił budynek swej prywatnej rzeźni, którą przekształcono na pierwotną gorzelnię. Pierwsze próby z destylacją odbyły się tam w sierpniu 2006 roku – z pomocą jęczmienia od lokalnego rolnika i torfu z pobliskiego muzeum. Słodowanie odbyło się na…podłodze chłodni rzeźni, mielenie zaś…w starej maszynce do mięsa.

3. A może by tak w…rzeźni?

W 2006 roku sam Jim Murray skosztował jednego z pierwszych destylatów ze Stauning i się nim zachwycił. Co prawda założyciele gorzelni natrafili na pewne przeszkody – bank zasugerował im, by otworzyli…piekarnię, ale co się odwlecze…

4. Piekarnia? Nie! Gorzelnia!

Właściwa lokalizacja gorzelni, która rozpoczęła pisanie swej historii w 2007 roku, znajduje się na niewielkiej farmie usytuowanej na zachodnim wybrzeżu Danii, w Jutlandii Zachodniej, nieopodal wioski Stauning, na wschodnim brzegu fiordu Ringkøbing, 8 kilometrów od niewielkiego miasta Skjern.

5. Na małej wiejskiej farmie

Stauning nie powstałaby, gdyby nie pomoc finansowa od Diageo i logistyczna od słynnej restauracji Noma (która serwuje whisky tylko ze Stauning). Założyciele zakładu odwdzięczają się za to lokalnym przedsiębiorcom – żyto i jęczmień pochodzą od miejscowych rolników, a torf – z okolicznych torfowisk.

6. Myśl lokalnie, działaj globalnie

W Stauning produkcja jest unikatowa na światową skalę. Jest to jedna z nielicznych już gorzelni, które wykorzystują własne słodownie podłogowe Małe alembiki, których jest tu aż 24 sztuki, opalane są, jak niegdyś, bezpośrednio ogniem. Stosuje się także lokalne surowce – zboża, wodę i torf. A nawet wrzos.

7. Tradycyjnie i po swojemu

Stauning jest stosunkowo małą gorzelnią. Produkuje się tu około 900 tysięcy litrów gotowego destylatu rocznie (z żyta i jęczmienia, natorfionego lub nie). Do zacierania służy maszyna zakupiona w Holandii, która imituje działanie…pralki. Fermentacja jest długa i trwa 4 dni. Destylacja jest dwukrotna i zachodzi za pomocą 24 małych alembików opalanych bezpośrednio ogniem. Maturacja odbywa się w beczkach po bourbonie lub dziewiczym dębie amerykańskim, stosuje się również finiszowanie w rzadko wykorzystywanych beczkach – m. in. po calvadosie, wermucie, czy mezcalu.

8. Produkcja

Jak na tak młodą i niewielką gorzelnię Stauning ma dość pokaźne portfolio. Co prawda nie ma tu whisky z oznaczeniem wieku, ale te, które są ofercie, zdecydowanie nie są pośledniej jakości. Wszystkie, czy limitowane, czy nie, nie są ani filtrowane na zimno, ani barwione. Gorzelnia oferuje również przeróżne gadżety – kubki, szklanki, czy koszulki.

9. Portfolio

Jeden z bottlingów z podstawowej oferty dużo mówi o podejściu do wytwarzania whisky w Stauning. Otóż wersja KAOS inspirowana jest historią prawdziwego człowieka. Niejaki Thorvald (nomen omen) Stauning, swego czasu duński premier, na drugą kadencję na tym zaszczytnym urzędzie (1935) wybrany został m. in. dzięki wiele mówiącemu hasłu: „Stauning albo chaos”. Żal byłoby tego marketingowo nie wykorzystać!

10. „Stauning albo chaos”

Doczekaliśmy w gorzelnictwie zaiste ciekawych czasów. Na odsianie ziarna od plew przyjdzie jeszcze czas, należy cieszyć się, że konkurencja rośnie, a nowe gorzelnie coraz chętniej idą z duchem czasu i nie boją się eksperymentów. Tak jak na przykład Skandynawowie – czy to Szwedzi z Mackmyra, czy Duńczycy ze Stauning. Oby tak dalej!

Ciekawe to czasy

Po więcej historii i dobrej whisky