Inchgower. O cichej następczyni Tochineal.

Czytaj dalej

I od dawien dawna jest to gorzelnia stricte strategiczna. A do tego – dość tajemnicza. Wszak tylko 1% całej produkcji przeznaczanych jest na własną słodową whisky. Jej całkiem ciekawa historia zaczyna się wraz z końcem historii innej gorzelni…

Inchgower istnieje już ponad 150 lat.

Gorzelnia Inchgower mogła powstać dzięki temu, iż inny zakład przeszedł do historii. Chodzi o Tochineal, destylarnię założoną przez Johna Wilsona w 1825 roku. Tochineal położona była zaledwie milę od Cullen, dużej wsi w hrabstwie Moray, Speyside (północno-wschodnia Szkocja), leżącej nad Morzem Północnym, znanej z przemysłu rybnego i turystyki. Zakład ten swą działalność skończył w 1871 roku, roku założenia Inchgower, która miała Tochineal zastąpić.

Zaczęło się od upadku Tochineal

Inchgower stanęła nieopodal gorzelni, której „odebrała” przyszłość. Umiejscowiono ją na obrzeżach rybackiej mieściny Buckie, w hrabstwie Banffshire, Moray, w regionie Speyside. Nieopodal znajdują się cieśnina Moray Firth oraz ujście rzeki Spey do Morza Północnego. Niedaleko stąd do Keith (na południe), Banff (na wschód) i Elgin (na zachód).

Położenie

IW połowie drogi do Banff leży Cullen, gdzie do dziś zachowane są pozostałości gorzelni Tochineal (której Inchgower jest następczynią) – część budynków wykorzystują rolnicy na stodoły. Najbliższymi „sąsiadkami” są zakłady Glenglassaugh i Macduff (na wschód), Aultmore (na południe), czy BenRiach, Glenlossie i Mannochmore (na zachód).

Nazwa Inchgower znajduje swój źródłosłów, jakżeby inaczej, w języku gaelickim, czyli staro-szkockim. Składają się na nią 2 zanglicyzowane człony: Inch (od gael. Innis) oznaczający „Wyspę” lub „Pole” oraz gower (od gobhar) oznaczający „kozę”. Całą nazwę można więc przetłumaczyć jako „Wyspa/pole kozy/kóz”.

Etymologia nazwy

„The Great Distillery of Inchgower” powstała z inicjatywy firmy Alexander Wilson & Co. Podług dostępnych źródeł właśnie Wilson zrezygnował z prowadzenia zakładu Tochineal obok Cullen (przez trudności z dostępem do wody oraz rosnącemu czynszowi za dzierżawę), który zamknął, a w jego miejsce nieopodal na zachód, tuż przy Buckie, założył wspomnianą Inchgower. Sprzęt i wyposażenie z Tochineal przeniesiono do Inchgower, dzięki czemu poważnie ograniczono koszty uruchomienia nowej destylarni.

Początki

W historii Inchgower pojawia się dość duża dziura czasowa. Obejmuje ona lata od 1871 (rozpoczęcie działalności) aż do 1930 roku. Istnieją źródła mówiące, że gorzelnię zlikwidowano (cokolwiek by to miało znaczyć) w 1903 roku, ale jest to tylko jednozdaniowa wzmianka. Wiadomo, że Inchgower w początkowych latach pracowała na 1 parze alembików i była niemal samowystarczalna – miała własną bednarnie, kuźnie oraz budynki przeznaczone na mieszkania dla pracowników.

Aż do 1936 roku…

Prohibicja w USA (1920-1933) spowodowała spadek koniunktury na rynku, toteż firma Alexander Wilson & Co. ogłosiła bankructwo. Stało się to prawdopodobnie w 1930 roku. Aż do 1936 roku Inchgower pozostawała w zawieszeniu.

Część źródeł informuje o bankructwie Alexander Wilson & Co. dopiero w roku 1936. Niezależnie od tego, które ze źródeł mówi „prawdziwszą prawdę” lata 30-te XX wieku okazały się być trudne dla Inchgower. Na szczęście, co zdarza się wyjątkowo rzadko, w celu ochrony miejsc pracy na pomoc ruszyła rada miasta Buckie. Kupiła ona Inchgower właśnie w 1936 roku za kwotę 1600 funtów.

Rada miasta na pomoc

Miasto Buckie niezbyt długo miało Inchgower na utrzymaniu. Zapewne kupiło destylarnię, by zachować ją przy życiu na czas potrzebny do znalezienia nowego, prywatnego właściciela. Tak też się stało – w 1938 roku gorzelnię zakupiła firma Arthur Bell & Sons, która musiała zaspokoić ogromne zapotrzebowanie na whisky słodową konieczną do produkcji blended whisky Bell’s. Transakcja opiewała na 3 tysiące funtów.

Arthur Bell & Sons wkracza do Inchgower

Arthur Bell & Sons prowadzili Inchgower aż do 1985 roku. W międzyczasie, w 1966 roku, podwoili produkcję dodając drugą parę alembików. We wszystkich 4 alembikach zainstalowano nowoczesne ogrzewanie parowe. Wiadomo, że w pewnym momencie zrezygnowano z własnych słodowni, natomiast nie ma informacji kiedy to się stało. Lata 60-te XX wieku były okresem przełomu w wielu gorzelniach, które właśnie wtedy się unowocześniały i masowo rezygnowały z własnych słodowni. Może więc wtedy?

Arthur Bell & Sons w Inchgower

W 1985 roku Arthur Bell & Sons zostaje wchłonięty przez koncern Guinness. W 2 lata później Guinness stanie się jednym ze współzałożycieli United Distillers. Wtedy to nastąpiło połączenie z DCL, które w 1997 roku przekształciło się w Diageo, giganta w branży. Diageo do dziś zarządza gorzelnią Inchgower.

Od Arthur Bell & Sons do Diageo

W latach 2006-2007 Inchgower na niecały rok zamknięto, by przeprowadzić konieczne remonty. Zainstalowano wtedy zamknięty system dozowania drożdży. Polega on na automatycznym dodawaniu tego składnika podczas trwającej fermentacji. W efekcie Inchgower ma większą kontrolę nad stylem produkowanej tu whisky. W latach 2011-2012 dokonano jeszcze kolejnych ulepszeń, wymieniono m. in. kadzie fermentacyjne i kadź zacierną. O dalszych latach informacji brak.

Ostatnie lata w Inchgower

Inchgower pracuje przez 7 dni w tygodniu i produkuje obecnie 3,2 miliona litrów destylatu rocznie. Gorzelnia posiada 8,4-tonową kadź zacierną ze stali nierdzewnej, 6 drewnianych kadzi fermentacyjnych i 2 pary alembików. Woda do produkcji pochodzi z pobliskich wzgórz Menduff Hills (na południe od Buckie), woda procesowa – z przepływającego obok zakładu Burn of Buckie. Nietorfowy słód pozyskiwany jest z należącej do Diageo słodowni leżącej w oddalonym o 20 mil od Buckie Burghead.

Produkcja

Fermentacja jest krótka i trwa 48 godzin. Destylacja również jest krótka. Gotowy new make jest beczkowany ze standardową mocą alkoholu 63,5% ABV. Choć Inchgower posiada 13 magazynów (5 sztauerskich, 8 regałowych) mogących pomieścić do 60 tysięcy beczek, tylko niewielka część wytwarzanej tu whisky z nich korzysta. Większość whisky z Inchgower trafia do magazynów należących do Diageo, co więcej, w magazynach należących do Inchgower dojrzewa także whisky z innych zakładów należących do właściciela. Maturacja odbywa się w beczkach po bourbonie i sherry, z naciskiem na te ostatnie.

Whisky wytwarzana w Inchgower jest nietypowa dla regionu, wręcz unikatowa. Przez wzgląd na styl nazywana jest „Manzanillą ze Speyside”. Dlaczego? Otóż bardziej przypomina pozbawione torfu whisky wyspiarskie. W Inchgower znajdziemy bardzo dużo akcentów słonych, morskich. Ze względu na krótkie: zacieranie, fermentację i destylację pełno tu też nut pikantnych przypraw, woskowości (znanej np. z Clynelish) oraz nut wszelkiej maści orzechów. A do tego zielone owoce i nuty trawiaste oraz wpływ beczek po sherry…

„Manzanilla ze Speyside”

Inchgower jest jedną z najbardziej „skąpych” w oficjalne bottligi gorzelni. Tylko 1% całej produkcji (przypomnijmy – 3,2 miliona litrów destylatu rocznie) butelkuje się jako single malt whisky, reszta trafia do blendów – Bell’s, Johnnie Walker, White Horse, VAT 69, Black & White. Nieliczne bottlingi niezależne nie poprawiają sytuacji – wszak Inchgower w czystej postaci naprawdę warto spróbować. Najbardziej znanym oficjalnym bottlingiem (poza limitowanymi) jest 14-letnie wydanie z serii Flora & Fauna 43% ABV, dziś już, niestety, nie produkowana.

Portfolio

Jesteśmy świadkami boomu na whisky. W samej Szkocji otwiera się ponad 30 nowych zakładów. Produkcja w Inchgower jest relatywnie spora, toteż można mieć, co prawda niewielką, ale zawsze, nadzieję, że powstanie coś na kształt niewielkiego oficjalnego portfolio gorzelni.

Przyszłość

Niewielkiego, gdyż przy obecnych mocach produkcyjnych i popularności blendów na świecie Inchgower na niewiele będzie mogła sobie pozwolić. No, chyba żeby ją rozbudować? Na centrum dla zwiedzających nie liczę. na wspomniane bottlingi – już tak. Wszak Inchgower umie w whisky. I to jaką whisky!

Po więcej historii i dobrej whisky