Bruce Jardin był pomysłodawcą i pierwszym właścicielem gorzelni Glenora. W celu jej założenia wyjechał do Szkocji i poprosił o pomoc pracowników zakładu Bowmore.
Ci chętnie się zgodzili, odpowiednio Bruce’a przeszkolili
oraz pomogli zorganizować odpowiedni sprzęt.
Bruce zakupił 2 używane w Bowmore alembiki oraz kadzie zacierne i fermentacyjne – te ostatnie z drewna daglezji zielonej.
Sen Kanadyjczyka idącego po prąd mógł
się ziścić.
Gorzelnia Glenora swe oficjalne otwarcie miała w 1990 roku. Tym samym stała się pierwszą destylarnią słodowej whisky w Ameryce Północnej.
Na początek wyprodukowano jedynie 20 beczek, gdyż nie obyło się bez problemów
z płynnością finansową.
By zapobiec bankructwu wypuszczono na rynek świeży, nie leżakowany destylat o nazwie Kenloch Silver oraz, nieco później, 4-letnią blended malt whisky Kenloch (mieszanka whisky z Glenora z Bowmore).
Trudne początki dały się Bruce’owi Jardinowi we znaki na tyle, iż, by ratować Glenora, musiał ją sprzedać.
W latach 1991-1994 gorzelnię prowadził Gary Widmeyer, natomiast od 1994 roku Glenora przeszła w ręce Szkotów
– z Lauchie MacLeanem z Bedford, prezesem Glenora Distillers Ltd. na czele.
Lauchie kontroluje zasoby Glenora do dziś.
Glenora leży nad Atlantykiem (północne wybrzeża Ameryki Północnej), na wyspie Cape Breton, która stanowi część prowincji Nowa Szkocja.
Umiejscowiono ją w miasteczku Glenville w małym hrabstwie Inverness.
Samo Inverness swą nazwę zaczerpnęło od szkockiego miasta o tej samej nazwie, znajdującego się w regionie Highlands, skąd od początków XIX wieku przybywało tu wielu szkockich migrantów.
Od samego początku zamysłem Bruce’a Jardina była produkcja słodowej whisky na styl szkocki.
Stąd nie dziwi zarówno pomoc od Bowmore, jak i sprowadzenie odpowiedniej aparatury właśnie ze Szkocji.
Co więcej,
ze Szkocji sprowadza się także jęczmień, który jest już zesłodowany i natorfiony.
Bruce Jardin, który zmarł w 1999 roku, niestety nie dożył pierwszego oficjalnego bottlingu z Glenora.
Ten ukazał się na rynku w listopadzie 2000 roku.
Była to Glen Breton Rare Special Inaugural Single
Malt Whisky, zabutelkowana 31.10.2000 roku z mocą 40% ABV 8-letnia słodowa whisky, wydana w ilości zaledwie 500 sztuk.
Portfolio Glenora z roku na rok się powiększa.
Na tę chwilę powstały wersje nielimitowane. Fiddler’s Choice (około 6-letnia), Rare 10yo, 14yo, 15yo Battle of the Glen, 16yo Gleann Dubh/The Dark Glen (torfowa), 19yo,
21yo.
Całość leżakowana jest w beczkach po Bourbonie i butelkowana z mocą alkoholu 43% ABV.
Fiddler’s Choice (około 6-letnia,
wydana na cześć skrzypka z Inverness, Johna MacDugalla, który przez lata grywał w przygorzelnianej restauracji),
Rare 10yo - flagowa whisky z Glenora.
Gładka, sporo słodyczy, klonu, miodu, a także orzechów, wiśni, pomarańczy, jabłek i lekko pikantnych przypraw.
Leżakowana przez 10 lat w beczkach po Burbonie
Whisky lekka, aromatyczna, słodka, odrobinę dymna, z elementami pieczonego kokosa, migdałów, wanilii i cytrusów.
Leżakowana przez 14 lat w beczkach po Burbonie
Debiutowała w 2009 roku.
Wydana została na cześć wygranej „bitwy” ze Scottish Whisky Association (SWA) o prawo używania w nazwie słowa „GLEN”
Delikatnie torfowo-dymna, z wyraźnie słodkimi akcentami
jabłek, wanilii, miodu i owoców sadu.
Leżakowana przez 15 lat w beczkach po Burbonie. Butelkowana z podwyższoną mocą alkoholu 43% ABV.
W Glenora powstało także sporo limitowanych lub rzadszych edycji whisky Glen Breton.
Są to m. in. wersje: 15yo Cabot Cliffs Reserve (limitowana do 688 butelek), 18yo Alexander’s Keith IPA, 19yo Cabot Links Reserve
(w butelce 250ml), 25yo Silver Anniversary Edition (limitowana do 130 butelek), 25yo Bruce Jardin Reserve (limitowana do 750 butelek, stworzona na cześć założyciela gorzelni z ostatnich pozostałości pierwszych destylatów w historii
gorzelni z 2000 roku), 30yo Triginta (beczki Bourbon/sherry) oraz bottlingi 10yo, 17yo i 19yo finiszowane w beczkach po kanadyjskim winie lodowym Ortega z winnicy Jost (bottlingi zarówno cask strenght, jak i z mniejszą mocą).
Whisky nietuzinkowa, nieszablonowa, dość rzadka na świecie.
Leżakowana przez 10 lat w beczkach po Burbonie, finiszowana przez 4 miesiące po kanadyjskim winie lodowym Ortega ze sławnej winnicy Jost.
Fascynująca, wyraźnie słodka, niemal lepka, syropowata, z naprawdę delikatną nutą dymu i pikantnych przypraw.
W Glenora rocznie produkuje się zaledwie 500 tysięcy litrów gotowego destylatu.
Zesłodowany i natorfiony (najczęściej lekko) jęczmień sprowadzany jest ze Szkocji.
Źródłem wody jest MacLellan’s Brook, który
wije się m. in. na turystycznym szlaku Cape Mabou Highlands i przepływa przez teren gorzelni.
Kadzie zacierne i fermentacyjne (te drugie z drewna daglezji zielonej) sprowadzono ze Szkocji, podobnie jak jedną parę alembików, używanych swego czasu w destylarni Bowmore.
Fermentacja trwa około 60 godzin,
po czym „piwo” ma 8% ABV. Po destylacji (od listopada do lutego) gotowy destylat ma 73% ABV (do beczek trafia rozcieńczony do 63% ABV).
Praktycznie wszystkie whisky z Glenora leżakują w klasycznych, nie ogrzewanych
magazynach sztauerskich, gdzie maturacja, przez wzgląd na surowy klimat Kanady, jest dość powolna.
Ogromna większość whisky z Glenora butelkowana jest z mocą 43% ABV, choć sporadycznie wydawane są wersje z inną mocą, np. cask strenght.
Używa się tu przede wszystkim beczek po Bourbonie/whiskey (głównie po Jack Daniel’s).
Bardzo rzadko sięga się po inne beczki – np. po kanadyjskim winie lodowym Ortega z winnicy Jost (dzięki temu Glen Breton była pierwszą whisky na świecie finiszowaną właśnie po takim winie), czy sherry.
Nie sposób nie wspomnieć historii, która przysporzyła Glenora wielu fanów. Otóż chodzi o długą, bo 9-letnią batalię sądową z SWA (Scotch Whisky Association).
Szkotom nie spodobało się gaelickie słowo „Glen” („Dolina”)
użyte w nazwie marki whisky z Glenora, wszak mogło ono mylić i sugerować, że mamy do czynienia ze „szkocką”.
Na szczęście „Dawid wygrał z Goliatem”, a na cześć tego wydarzenia Glenora zagrała Szkotom na nosie i wydała
w 2010 roku 15-letnią Glen Breton „Battle of the Glen”, obecną w dossier zakładu do dziś.
W Glenora przechowywana jest pieczołowicie pierwsza, historyczna beczka napełniona przez założyciela zakładu, Bruce’a Jardina.
Owa beczka leży całkowicie nietknięta, nigdy jej nie otwierano i nie pobierano żadnych
próbek.
Co więcej, tak pozostanie już zawsze, wszak to wyjątkowe świadectwo pierwszych, częstokroć trudnych kroków Glenora ku lepszemu jutru.
Co warte podkreślenia – Glenora używa każdej beczki tylko raz, po maturacji sprzedają wykorzystane beczki innym gorzelniom, winiarniom i browarom.
Co do innowacji – Glenora nie boi się eksperymentów, co chwalebne przy
tak niskiej produkcji.
Stąd pierwsze na świecie bottlingi finiszowane w beczkach po kanadyjskim winie lodowym, czy stworzone z torfu kanadyjskiego z prowincji Saskatchewan.
Glenora jest niewielką gorzelnią z ciekawą, choć krótką historią.
Zjednała sobie wiele serc w walce z SWA, zjednuje sobie także kolejnych potencjalnych klientów dzięki temu, iż przy zakładzie funkcjonują pub, restauracja,
karczma i pensjonat.
Oczywiście możliwe są także wycieczki po destylarni oraz degustacje, a także możliwość zakupu własnej, 53-galonowej (około 200 litrów) beczki z Glen Breton z konkretnego rocznika destylacji.
Glenora to przyszłość (nie tylko) kanadyjskiego gorzelnictwa.