Czytaj dalej

Glenkinchie - Edynburski Malt

Region Lowland to obszar, w którym powstaje najwięcej szkockiej whisky. Jednocześnie warto zaznaczyć, że jest to duże uproszczenie, które jest następstwem funkcjonowania na tym obszarze dużej liczby zakładów produkujących whisky zbożową i mieszaną.

Wysoki poziom uprzemysłowienia i ożywiona wymiana handlowa, w początkach XIX wieku przyczyniła się do dużych inwestycji w rozwój regionu.

Tuż po odkryciu sukcesu whisky mieszanej, zasadnym stało się tworzenie obiektów o dużych mocach produkcyjnych.

Ten duch widać do dzisiaj w gorzelni Glenkiniche zwanej Edynburskim Maltem.

Edynburski Malt

Zmienne losy

Bracia Rate rozpoczęli swoją przygodę z whisky w 1825 w obiekcie, który nazwali Milton. Jednak już po kilku latach postanowili oni zmienić miejsce i rozmach swojej działalności.

W roku 1837 powstała gorzelnia Glenkinchie, której nazwa wywodzi się od nazwiska dawnego włodarza ziemskiego - Thomasa de Quincey.

Biznes, jak wiele podobnych w tym okresie nie przetrwał próby czasu i już w 1853 ogłoszono bankructwo, a zakład został zamieniony na tartak.

Przywrócenie produkcji nastąpiło dopiero
po 28 latach, za sprawą grupy lokalnych inwestorów. Pod czujnym okiem Jamesa Greya, zakład został rozbudowany i zwiększono moc produkcyjną.

Kolejne lata, to czas licznych fuzji i kolejnych kryzysów w branży, które Glenkinchie przetrwał pod skrzydłami formującego się giganta, stanowiącego część konsorcjum Scottish Malt Distillers.

Po kilku latach SMD połączyło się z drugą potężną grupą Distillers Company Limited, by ostatecznie stworzyć potęgę koncernu Diageo funkcjonującego do dzisiaj.

Wash still

Duch rozmachu i skali, który przyświecał pierwszym producentom z Lowland towarzyszy gorzelni do dnia dzisiejszego.

Tak jak niegdyś, tak i dzisiaj wielkość produkcji determinowała pojemność alembików. Obecnie Glenkinchie posiada największy wash still w całym szkockim przemyśle. To w nim dokonuje się destylacja długo fermentowanego, krystalicznie czystego zacieru.

Duża ilość miedzi, z którą opary mają kontakt, balansowana jest przez bardzo klasyczne metody.

Łabędzia szyja, w której zaczyna się kondensacja, ułożona jest pod ostrym kątem, który nie pozwala na zbyt duży refluks.

Ciężkie opary trafiają od razu do miedzianych wężownicy, które wychodząc z budynku, skręcają się spiralnie w olbrzymich kadziach wypełnionych zimną wodą.

Cały ten proces sprawia, że nowy destylat jest dość ostry w zapachu, jednak tylko na pozór jest to wada.

W trakcie dojrzewania ewolucja, jaką w dębie, dokonuje ten destylat, wydobywa skrywaną lekkość i owocowość cytrusów oraz gładki trawiasty charakter.

Region z tradycjami

Lowland to już nie styl produkcji czy kierunek sensoryczny, a jedynie jeden z administracyjnych regionów w Szkocji.

Niekiedy udaje się odnaleźć ślady dawnej tradycji obszaru, w trzykrotnej destylacji, dużych rozmiarach alembików czy destylacji w aparaturach wyposażonych w kolumny, czy lomond stille z półkami w szyi.

Jednak każdy śmiało patrzy w przyszłość, kreując swoją markę i tożsamość, z myślą o przyszłość i nowych pokoleniach konsumentów, którzy oczekują kreatywności niezapatrzonej w przeszłość.

Glenkinchie 12Y 43%

Edycja ta funkcjonuje na rynku od roku 2007 - zastąpiła wcześniejszą 10-letnią wersje. Dłuższy czas leżakowania pomógł wydobyć jeszcze więcej gładkiego charakteru i wrzosowej owocowości, którą skrywa dość ostry z początku destylat.

Zapach i smak trunku obfituje w świeżość tartej skórki cytryny, wpływ beczki uzupełnia o słodycz wanilii, pozostawiając w posmaku ziołową goryczkę.

Niecodzienny profil sensoryczny sprawia, że trunek jest świetnym kompanem dla przystawek, czy dań głównych.

Wszelkie dania z rybami czy owocami morza doskonale sparują się z cytrynowym charakterem trunku. Miłośnicy serów, mogą znaleźć synergię z połączenia tej whisky z Parmigiano Reggiano.

Glenkinchie Distillers Edition

To bardzo ciekawa seria, w której skład wchodzą różne whisky, których ostatni okres leżakowania odbywa się w innych beczkach niż beczki po bourbonie.

W przypadku Glenkinchie wybór padł na beczki po sherry - jednak nietypowe Oloroso czy Pedro Ximenez.

Amontillado to wyjątkowa odmiana wina z regionu Jerez, której zarówno smak, jak i zapach pozwalają wyczuć wytrawność i orzechową głębię.

To zestawienie z cytrusowym charakterem trunku oraz ziołowym finiszem charakterystycznym dla 12-letniej edycji powala swoją odmiennością.

Profil sensoryczny balansuje między słodyczą a wytrawnością, jaką przynoszą soczyste winogrona i cierpkie orzechy włoskie.

Kieliszek tego trunku można doskonale połączyć z deską serów czy miską bakalii - na zmianę podbijając i równoważąc jej charakter.

Zaglądaj na kukunawa.pl

Po więcej historii i dobrej whisky