Dufftown, niewielka mieścina (mniej niż 2 tysiące mieszkańców) znajdująca się w Banffshire, Moray, w parafii Mortlach, w okolicach której znajdziemy zamek Balvenie, piękne wzgórza (góra Ben Rinnes) i doliny rzeki Fiddich,
nazywana jest światową stolicą whisky.
W żadnym innym szkockim ( i nie tylko) mieście nie znajdziemy tylu działających gorzelni. A w nieodległej przeszłości było ich jeszcze więcej…
Swego czasu w Dufftown działało jednocześnie aż 9 gorzelni.
Trzy z nich już niestety zniknęły z mapy szkockiego gorzelnictwa.
Były to: Convalmore (zamknięta w 1985 roku), Parkmore (w 1988 roku) i Pittyvaich
(w 1993 roku).
Nie ma jednak tego złego, gdyż nadal możemy cieszyć się whisky wytwarzaną w 6 nadal otwartych zakładach – Balvenie, Kininie, Glenfiddich, Mortlach, Dufftown i omawiany tu Glendullan.
Znając zamiłowanie Szkotów do ich rdzennie rodzimego języka, czyli gaelickiego, nie dziwi, iż Glendullan swą nazwę zawdzięcza właśnie tej jakże rzadkiej dzisiaj mowie.
Tak więc - z gaelickiego Glendullan oznacza „Dolina
(stojących) Skał/Kamieni”.
Destylarnia Glendullan powstała w 1987 roku (produkcję rozpoczęła rok później) z inicjatywy blendera i brokera pochodzącego z Aberdeen, Williama Williamsa.
W tym czasie Williams ściśle współpracował również
z gorzelnią Glenfiddich (podpisał umowę na wyłączność odnośnie korzystania z gotowych destylatów wytwarzanych w tym zakładzie).
Williams zarządzał gorzelnią aż do 1919 roku.
Choć Glendullan powstała jako ostatnia (jak dotychczas) z nadal istniejących gorzelni w Dufftown, a rok jej powstania niemalże pokrył się z końcem boomu na whisky pod koniec XIX wieku.
Whisky z niej pochodząca szybko
zdobyła uznanie, w tym samego króla Edwarda VII.
Nie dziwi więc, że już od 1902 roku firma Royal Request rozpoczęła dostarczanie whisky z Glendullan na królewski dwór.
Wspomniałem już, że Glendullan zarządzany był przez William Williams & Sons do 1919 roku.
W tymże roku doszło do połączenia tej firmy z inną – MacDonald Greenlees.
Jednocześnie powstał twór
o nazwie MacDonald, Greenlees & Williams Distillers, który już w 1925 roku (istnieją źródła mówiące o 1926 roku) wchłonięty został przez koncern DCL (Distillers Company Limited).
W 1930 roku pieczę nad Glendullan DCL przekazało swojej spółce zależnej, SMD (Scottish Malt Distillers).
Stan ten trwał do 1986 roku. W międzyczasie, w 1940 roku Glendullan chwilowo zamknięto z powodu niedoborów jęczmienia
podczas II Wojny Światowej.
Produkcję wznowiono w 1947 roku i aż do 1962 roku w gorzelni nie działo się nic istotnego.
W 1962 roku rozpoczęto zakrojony na szeroką skalę remont w gorzelni. W tym czasie zainstalowano tam 2 zupełnie nowe alembiki.
10 lat później, w 1972 roku, obok pierwotnej Glendullan zbudowano bliźniaczą destylarnię,
w której zainstalowano 3 pary alembików.
Obie gorzelnie pracowały wspólnie aż do wielkiej recesji w 1985 roku, kiedy to postanowiono zamknąć podwoje pierwotnej Glendullan na zawsze.
W latach 1972-1985 funkcjonowały dwie bliźniacze gorzelnie Glendullan.
Stąd zachodzi podejrzenie, iż SMD (DCL) mogło łączyć różniące się przecież od siebie destylaty z obu gorzelni i sprzedawać je jako
whisky słodową.
A to oczywiście przeczy samym założeniom tego czym jest (a raczej nie jest) single malt whisky. Co prawda, pewności mieć nie można, ale…
W 1986 roku SMD (a w zasadzie DCL) przekształcił się w UD (United Distillers), a w 1997 roku przyjął po dziś dzień używaną nazwę – Diageo.
W międzyczasie, w 1995 roku, wraz ze wzrostem popularności słodowej whisky
na świecie, pojawiła się wreszcie pierwsza single malt whisky pod szyldem Glendullan.
Była to limitowana 22-letnia wersja, wydestylowana w 1972 roku i butelkowana z naturalną mocą alkoholu 62,6% ABV. Wydano ją w ramach
serii Rare Malts Selection.
Portfolio odnośnie słodowej whisky przez dziesięciolecia w ogóle nie istniało w Glendullan.
Była to zawsze gorzelnia produkująca destylaty do blended whisky (m. in. William’s, Old Parr, Dewar’s, Bell’s, Johnnie Walker).
Na szczęście Glendullan powoli wychodzi z cienia (o czym za chwilę), pozostaje jednak zakładem, gdzie gros produkcji nadal trafia do mieszanek, których w dossier Diageo nie brakuje.
Zanim w 1995 roku na świat wyszła rzadka 22-letnia wersja Glendullan, w 1992 roku premierę miała wersja 12-letnia 43% ABV, która stała się częścią serii nazywanej Flora & Fauna.
Niestety, dziś już nie
jest produkowana. W kolejnych latach sporadycznie pojawiały się limitowane, rzadkie oficjalne wypusty Glendullan, a proceder ten trwał aż do 2007 roku.
Wtedy to po raz pierwszy whisky z zakładu Glendullan pojawiła
się pod szyldem The Singleton of Glendullan.
The Singleton to marka, pod którą Diageo rozpoczęło wydawanie oficjalnych wypustów z trzech własnych gorzelni, które nastawione są na produkcję destylatów pod blendy.
W 2006 roku debiutował The Singleton of Glen Ord
(pierwotnie na rynek azjatycki), zaś w rok później The Singleton of Glendullan (na rynek Ameryki Północnej) i The Singleton of Dufftown (na rynek europejski). Obecnie wypusty te dostępne są na całym świecie.
Warto
wspomnieć, iż pod egidą The Singleton występowały do niedawna wypusty z gorzelni Auchroisk ale bottlingi z tej gorzelni wycofano już z produkcji.
Core range z Glendullan obejmuje wersje 12, 15 i 18-letnią. W 2013 roku wprowadzono jeszcze 2 wersje NAS (bez deklaracji wieku): Liberty i Trinity.
W dalszych latach pojawiły się jeszcze m .in. wersja Master’s Art
(finiszowana po winie ze szczepu Muscat), Select House Tully (z limitowanej edycji nawiązującej do serialu „Gra o tron”), Double Matured NAS, Classic NAS,19-letnia i 38-letnia cask strenght (Diageo Special Releases) oraz seria
rzadkich cask strenght o nazwie Forgotten Drop (póki co wersje 40 i 41-letnia).
Nieźle jak na zakład, który skupia się na wytwarzaniu słodowanej whisky do mieszanek.
Pierwotna Glendullan zaopatrzona była w 1 parę alembików, druga, powstała w 1972 roku i istniejąca do dziś, w 3 pary.
Generalnie obecna moc produkcyjna zakładu to 3,6 miliona litrów destylatu rocznie (zdolność podobno
na poziomie 5 milionów).
Czas fermentacji jest bardzo długi i wynosi 75 godzin. Słody tu używane są nietorfowe i pochodzą ze źródeł pozyskiwanych przez Diageo.
Zacier przygotowuje się w 12-tonowym zbiorniku,
fermentacja odbywa się zaś za pomocą 10 tzw. washback (8 z drewna modrzewiowego, 2 z nierdzewnej stali).
Destylacja, o czym już była mowa, odbywa się w 3 parach alembików. Gotowy new make ma moc 67-68% ABV, do beczek zaś trafia z mocą 63,5% ABV.
Maturacja odbywa się na miejscu (ale tylko dla whisky z przeznaczeniem na
bottling single malt), głównie w beczkach z amerykańskiego dębu po bourbonie.
Destylaty z przeznaczeniem na blendy transportowane są do miejsc, gdzie Diageo tworzy własne blended whisky.
Woda do produkcji
whisky w Glendullan pochodzi zaś ze źródła o nazwie Goats Well Spring wypływającego z pobliskich wzgórz Conval Hills.
Glendullan ma bardzo ważne strategiczne znaczenie dla Diageo.
Wytwarza się tu whisky lekko pikantną, z charakterystycznymi dominantami w postaci owoców i akcentów trawiastych.
Produkcja
jest duża, gdyż światowe zapotrzebowanie na blendy z dossier Diageo również takie jest.
I stan ten zapewne się nie zmieni.
Oczywiście będziemy mieć do czynienia z oficjalnymi wypustami Glendullan w formie single malt, natomiast nie łudźmy się, że malty przebiją popularnością najczęściej tańsze przecież blendy.
Abstrahując, sytuacja i tak
jest naprawdę dobra.
Wszakże Glendullan ma zapewniony byt na kolejne dziesięciolecia, a na rynku nie zabraknie także słodowych wersji Glendullan whisky.
Tak więc i wilk syty, i owca cała.