Czytaj dalej

Glendronach

Gdyby pokusić się o stworzenie mapy stylów, jakie prezentują szkockie whisky i po jednej stronie ustawić dymne, torfowe wyspiarskie whisky, a na drugiej szali lekkie i słodowe trunki, to destylaty z gorzelni Glendronach poszłyby w swoim kierunku, oddalając się od pozostałych.

Wyjątkowy

Dzieje się tak za sprawą konsekwentnego podejścia do aspektu procesu destylacji oraz niezmiennej od lat polityki, dotyczącej używania beczek po sherry.

Niemal dwustuletnia tradycja produkcji whisky, odciska swoje brzemię na tradycji oraz charakterze trunku, który niemal zespolił się z lokalnym folklorem wschodniej części regionu Highland.

Destylarnia zrodziła się jakby niemal z ziemi, za sprawą lokalnej rolniczej społeczności, której przewodził James Allardice.

To za jego sprawą i przewodnictwem, już wkrótce po powstaniu, trunek rozpoczął podbój londyńskiego rynku, zdobywając uznanie konsumentów.

Zrodzona z ziemi

Niestety tragiczny pożar, zaprzepaścił dobrą passę, a samego Allardice doprowadził do bankructwa.

Dopiero w 1852 roku nadszedł czas na odbudowę gorzelni i okres dynamicznych zmian w jej zarządzaniu.

Na nowe tory rozwoju i kształtowania obiektu, bezpośrednio wpłynął Walter Scott (nieznany autor) za sprawą którego destylarnia wypłynęła na wody nowego, odważnego XX wieku.

Kolejny rozdział w historii obiektu otwiera się w 1920 roku, kiedy gorzelnię kupił kpt. Charles Grant, najmłodszy syn Williama Granta z gorzelni Glenfiddich.

Korzystając z doświadczenia ojca i własnego talentu, udało mu się przebrnąć przez trudne okresy wojny i kryzysów gospodarczych.

Nowe dzieje

Glendronach pozostał w rodzinie przez 40 lat, aby następnie zostać sprzedany firmie Wm Teacher & Sons., która dodała drugą parę alembików i rozbudowała obiekt w 1967 roku.

Cel tego posunięcia był jasny - przygotować obiekt do wytężonej pracy i zdobywania kolejnych rynków. Jednak kolejny raz historia napisała swój scenariusz.

Liczne fuzje na światowym rynku, nie ominęły tego obiektu, doprowadzając do jego zamknięcia na kilka lat na przełomie wieków.

XXI wiek to wydobycie z mroków na światło dzienne chwilowo zapomnianego arcydzieła.

Spod skrzydeł francuskiego giganta Pernod-Ricard, obiekt trafił w utalentowane dłonie Billego Walkera, który doskonale wiedział, jak ociosać z tego kawałka skały, drogocenny brylant.

Brylant

I tak też się stało, bo zaledwie po kilkunastu latach, trzy prowadzone przez niego gorzelnie powiększyły portfolio amerykańskiego giganta Brown-Forman, a jemu samemu dostarczyły kapitału na realizowanie kolejnych projektów.

I tak od 2016 roku Glendronach pozostaje pod kontrolą producenta, słynnego na cały świat trunku, jakim jest Jack Daniels, a za produkcje odpowiada Rachel Berry, która swym czułym kobiecym okiem czuwa nad tą żywą legendą.

Pierwotny charakter Glendronach pochodził z bezpośredniego ogrzewania ogniem alembików, co pozwalało wydobyć z przywierających do gorącej powierzchni miedzi aromaty i smaki przypalanego karmelu.

Obecnie nowe technologie wyparły te niebezpieczne i mniej efektywne procesy, przy jednoczesnym zachowaniu unikalnego charakteru.

Interesujący charakter

Kontrolowana ekspozycja miedzi na destylat pozwala skutecznie uzyskać bardziej gęsty i mięsisty trunek, który dzięki małemu refluksowi pozwala zachować bogaty, nieokrzesany i siarkowy charakter.

To z niego w połączeniu z doskonałymi beczkami po sherry udaje się wydobyć te gęste ciężkie i soczyste smaki oraz aromaty.

Glendronach 12 years

Pozycja, która w świadomości miłośników whisky funkcjonuje od zawsze. Jest doskonałym preludium przed rozpoczęciem przygody z trunkami długo leżakującymi w dębie po sherry.

Kombinacja pachnącego drewna Oloroso oraz słodkiego muśnięcia dębiną nasiąkniętą słodkim rodzynkowym Pedro Ximenezem, doskonale podkreśla charakter destylatu. W trakcie 12 lat dojrzewania, kombinacja ta rozwija zapach kremu waniliowego, keksu, śliwki i karmelu.

Smak to płynna esencja rodzynek, kompotu z suszonych owoców oraz mnóstwa orzechów. Finisz urzeka gorzką czekoladą, pieprzem oraz wytrawnym dębem.

Szkocka tradycja przesiąknięta smakiem i aromatem hiszpańskiego wina sherry.

Glendronach forgue 10 years old

Edycja ta ma dumnie reprezentować gorzelnie na półkach sklepów znajdujących się w strefach sprzedaży lotniskowej.

Glendronach Forgue czerpie swoją nazwę od szkockiej doliny Forgue, w której znajduje się destylarnia.

Trunek ten powstaje z kombinacji destylatów dojrzewających przez 10 lat w beczkach po hiszpańskim winie wzmocnionym Oloroso i Perdo Ximenez.

Profil sensoryczny tej whisky zawiera nuty jeżyny, owoców i dębu, a na podniebieniu utrzymuje się finiszem pomarańczowego tytoniu i mielonej gałki muszkatołowej.

Rachel Barrie, master blender w destylarni Glendronach, powiedziała: „Glendronach to destylarnia znana na całym świecie ze swojego doświadczenia w dojrzewaniu w beczkach po sherry.

To zaszczyt kontynuować tę tradycję, dzieląc się naszym pierwszym w historii ekskluzywnym wydawnictwem turystycznym z doliny Forgue z podróżnikami na całym świecie”.

Hiszpańskie beczki, gorzelnia z doliny Forgue i zespalający dotyk kobiecej dłoni.

Glendronach
batch 8

Prawdziwą przygodę w delektowaniu się szkocką whisky single malt, możesz przeżyć, tylko wówczas jeśli uda Ci się spróbować wersji single cask, która leżakowała w doskonałej beczce po sherry.

Synergia smakowa, która występuje w interakcji między nutami sherry i szkocką „wodą życia” całkiem nieźle współgra na podniebieniu i dostarcza nietypowych doznań smakowym.

Mistrzem w tego typu trunkach jest destylarnia Glendronach, a tamtejsza załoga gorzelni zaprezentowała niedawno ósme wydanie takiej whisky.

Według twórców GlenDronach Cask Strength Batch 8 dojrzewała przez 10 lat w beczkach po sherry po Pedro Ximénez i Oloroso z Andaluzji w Hiszpanii.

Pod okiem master blendera dr Rachel Barrie była butelkowana z mocą 61%, bez filtracji na zimno i przy zachowaniu naturalnego niebarwionego koloru.

„GlenDronach Cask Strength Batch 8 jest niesamowicie bogaty i pełny, przepełnia kieliszek akcentami czekolady, orzechów i toffi. Smak zwala z nóg swoja soczystą intensywnością i niemal lepką konsystencją. Finisz jest długi i niedający o sobie zapomnieć. Doskonały materiał i rzemieślniczy kunszty selekcji beczek to przepis na sukces tej edycji”.

Zaglądaj na kukunawa.pl

Po więcej historii i dobrej whisky