Czytaj dalej

Glen Spey, czyli młyn destylarnią i destylarnia młynem




Każdy wielbiciel łagodnych szkockich whisky zna dwie kultowe lokalizacje: Dufftown i Rothes.

Dwa małe miasteczka/osady, w których od dziesiątek lat kwitnie gorzelnictwo.

W Rothes znajdziemy 4 czynne zakłady, z czego najmniej znanym jest Glen Spey.

Dufftown i Rothes

Zacznijmy od młyna


Destylarnia Glen Spey powstała w 1878 roku z inicjatywy Jamesa Stuarta, który ówcześnie był licencjobiorcą pobliskiej gorzelni The Macallan.

Stuart był kupcem handlującym zbożem (głównie kukurydzą), toteż nie dziwi fakt, iż Glen Spey w początkowych swych latach funkcjonowała jako…młyn zbożowy.

Zresztą jej nazwa różniła się od obecnej – nosiła ona miano Mill of Rothes (niekiedy nazywano ją też Millhaugh, co jednak było trudne do wymówienia).

Położenie i znaczenie nazwy


Glen Spey leży w północno-wschodniej Szkocji, w miasteczku Rothes (hrabstwo Moray, region Speyside), w którym działają jeszcze 3 inne gorzelnie (Speyburn, Glen Grant i The Glenrothes) oraz słynna firma Forsyth’s, odpowiedzialna za produkcję urządzeń dla gorzelni (alembiki, kadzie fermentacyjne, etc.)

Do niedawna (dokładnie do 2002 roku) działała tam jeszcze gorzelnia Caperdonich.

Sama nazwa zakładu jest o tyle prosta, że swój źródłosłów zaczerpnęła od okolicy – wszak Rothes leży w „Dolinie rzeki Spey”.

Zmiana właściciela i nazwy

Choć w pierwszych latach Glen Spey była młynem, James Stuart sukcesywnie „uzbrajał” ją w aparaturę potrzebną do produkcji whisky.

Jednakowoż w 1886 roku zakupił on w końcu The Macallan i postanowił skupić się właśnie na niej.

Toteż już w rok później, w 1887 roku, doszło do pierwszej zmiany właścicielskiej w Glen Spey.

Zmieniono także nazwę gorzelni na tę, którą znamy do dziś.

W & A Gilbert

To właśnie W & A Gilbert nabyła Glen Spey w 1887 roku (transakcja opiewała na 11 tysięcy funtów) i zmieniła jej nazwę.

Założona przez braci Waltera i Alfreda w 1857 roku w Londynie firma ta znana do tej pory była z produkcji ginu.

Jednocześnie stała się pierwszą angielską firmą posiadającą w swym portfolio szkocką gorzelnię.

Kupując dwa kolejne zakłady (Strathmill w 1895 roku i Knockando w 1903 roku) zapewniła sobie odpowiednią ilość słodowych destylatów do własnych blendów (Spey Royal, później Catto’s).

Cicho, cichuteńko…

W & A Gilbert zarządzała Glen Spey w latach 1887-1962, tak więc niewiele mniej, niż 100 lat.

W międzyczasie całość produkcji trafiała do blendów z dossier właściciela.

Przez tych ponad 70 lat w Glen Spey nie działo się zbyt wiele, no, może poza zawaleniem się dachu magazynowego w 1892 roku i poważnym pożarze w 1920 roku, który spowodował konieczność częściowej odbudowy destylarni.

International Distillers & Vintners

W 1962 roku doszło do fuzji W & A Gilbert z United Wine Traders – tak powstało IDV (International Distillers & Vintners).

United Wine Traders także powstała w wyniku połączenia dwóch firm – były to Twiss & Browning & Hallowes Ltd. oraz Justerini & Brooks).

Dzięki temu zabiegowi w portfolio IDV znalazła się bardzo ważna dla Glen Spey marka blended whisky – J&B Rare, w której po dziś dzień destylat z Glen Spey jest tym najbardziej kluczowym.

IDV zarządzało gorzelnią przez 10 następnych lat.

Od Grand Metropolitan
do Diageo



W 1972 roku IDV zostało zakupione przez wytwórcę piw Watneya Manna, zaś w pół roku później – przez firmę działającą dotychczas w branży HoReCa – Grand Metropolitan.

Ta ostatnia właścicielem Glen Spey była aż do 1997 roku, kiedy to doszło do jej fuzji z koncernem Guiness PLC.

Tak powstało Diageo, w którego rękach Glen Spey pozostaje do dziś.

Rozbudowa

W 1970 roku doszło do rozbudowy zakładu i podwojenia jego mocy produkcyjnych. Zwiększono wtedy liczbę alembików z 2 do 4.

Poza tym zrezygnowano definitywnie z własnych słodowni podłogowych, a budynki, w których dotychczas się znajdowały, przekształcono w magazyny regałowe (zdecydowanie bardziej pojemne od tradycyjnych sztauerskich, lecz z dużo cieńszymi ścianami).

Produkcja
w Glen Spey

W Glen Spey obecnie wytwarza się 1,6 miliona litrów gotowego destylatu rocznie.

Produkcja odbywa się dzięki jednej kadzi zaciernej, 8 fermentacyjnych (ze stali nierdzewnej) oraz dwóm parom alembików wyposażonych w specjalne, zwiększające wydajność „oczyszczacze” (umożliwiają re-destylację części odparowanego już destylatu).

Słód (nietorfowy) dostarczany jest obecnie z jednego z zakładów Diageo, fermentacja trwa minimum 46 godzin (do 100).

Maturacja

Whisky z Glen Spey praktycznie w 100% trafia do blendów, toteż beczki umieszcza się pionowo z pojemnych magazynach regałowych (w 1996 roku zrezygnowano z tradycyjnych sztauerskich).

W zakładzie wykorzystuje się przede wszystkim beczki po Bourbonie, w niewielkiej ilości po sherry (beczki typu hoghshead).

Kontrowersje ze źródłem wody

Woda do chłodzenia w Glen Spey pochodzi z Rothes Burn, zaś do produkcji whisky - ze źródła Doonie’s Burn (odnoga rzeki Spey), które, nota bene, wykorzystują także inne pobliskie gorzelnie.

Ów strumień przepływa obok kilku zakładów nim trafi w końcu w pobliże Glen Spey. Stąd woda w nim jest dość ciepła, a jeszcze niedawno była nawet zbyt ciepła.

Dlatego też wprowadzono restrykcyjne przepisy odnośnie pozbywania się przez gorzelnie wykorzystanej już, gorącej wody, dzięki czemu w Glen Spey mogą już spać spokojnie.

Portfolio

Glen Spey od zawsze produkowała destylaty do blendów, toteż nigdy nie posiadała własnego portfolio. Sporadycznie powstawały pojedyncze oficjalne bottlingi, m. in. 8-letnia 40% ABV.

W 2001 roku wydano wersję 12-letnią 43% ABV w edycji Flora & Fauna, jednakowoż dziś już się tej wersji nie produkuje.

Jeszcze w 2010 roku powstała wersja 21-letnia 50,4% ABV w serii Diageo Special Releases, i to by było na tyle.

COOPER'S CHOICE GLEN SPEY 11Y 54,5% 0,7



Tak więc by skosztować Glen Spey najłatwiej jest poszukać wersji wydanych przez niezależnych bottlerów.

Jednym z przykładów jest niniejszy release od Cooper's Choice.

Przyszłość

Glen Spey ma o tyle zapewnioną przyszłość, iż jest „koniem pociągowym” blendów z dossier Diageo, przede wszystkim J&B, które nadal jest popularna, ale już nie tak jak niegdyś.

Jej lekki, nieco oleisty, orzechowy profil świetnie się do tego zresztą nadaje.

Wydaje się, że najbliższe lata nie zmienią postrzegania Glen Spey przez Diageo na tyle, byśmy mogli delektować się oficjalnymi bottlingami z tego zakładu w oszałamiającej ilości.

Co nie znaczy, że po whisky z Glen Spey nie warto chociaż raz jeden sięgnąć. Choćby to była prosta J&B…

Zaglądaj na kukunawa.pl

Po więcej historii i dobrej whisky