Degustacja#47 – Strathclyde 24yo 01.1990/10.2014 Duncan Taylor Rare Auld Grain 55,7% (Cask No. 2777, bottle 237/260)

Czytaj dalej

Strathclyde 24yo 01.1990/10.2014 Duncan Taylor Rare Auld Grain 55,7% (Cask No. 2777, bottle 237/260)

Strathclyde 24yo 01.1990/10.2014 Duncan Taylor Rare Auld Grain 55,7% (Cask No. 2777, bottle 237/260)

Degustacja #47

Na początek kilka istotnych faktów. Po pierwsze – obecnie w Szkocji istnieje 131 gorzelni whisky słodowej (single malt) i tylko 8 zbożowej (grain). Z drugiej strony – średnia produkcja destylatów w zakładach wytwarzających single malt whisky to 2,5 miliona litrów rocznie, w grain whisky – 50 milionów.

Choć gorzelni grain jest mało, mają one strategoczne znaczenie. Wszak produkują one whisky zbożową do tworzenia blended whisky, najpopularniejszej na świecie, której udział w rynku sprzedaży whisky w ogóle to 90% (przy 10% whisky słodowej)! O samych gorzelniach whisky zbożowej wiadomo dużo mniej, niż tych, które produkują słodową whisky. Generalnie to gorzelnie masowo produkujące destylaty do blendów, nie posiadające ani własnego portfolio, ani tym bardziej centrum dla odwiedzających.

To takie „konie robocze” świata whisky, których przykłady, nota bene, można także mnożyć również w świecie whisky słodowej. Ale do brzegu. Strathclyde to zakład usytuowany w Glasgow, w regionie Lowland, założony przez Seagera Evansa w 1927 roku. Obecnie gorzelnia jest we władaniu koncernu Pernod Ricard i produkuje 39 milionów litrów destylatu rocznie.

Czy słusznie whisky zbożowa uznawana jest za gorszą od słodowej? I tak, i nie, różnie to bywa. Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Tym bardziej, że zbożowej whisky w „czystej” postaci skosztować możemy jedynie dzięki niezależnym bottlingom. I tak właśnie jest w przypadku Strathclyde, której będę miał przyjemność degustować. Uznany bottler gwarantuje, że nic pośledniego nie powinno mi się trafić.

Poza tym wszystko tu ma ręce i nogi – 24 lata w beczce, naturalna moc beczki, brak barwienia i filtracji, no i wersja single cask. Źle na pewno nie będzie. Rzadki to destylat, wszak powstało jedynie 260 butelek. I na pewno ciekawy – przynajmniej na papierze. Poza tym uważam, że warto sięgać po mniej popularne, czy mniej doceniane gorzelnie. Niejednego mogą nas one nauczyć. Nie raz się już przekonałem. Zatem…

Mocno aromatyczny, rześki, nieco alkoholowy. Na początek sporo wanilii, karmelu, toffi, gruszki, gorzkawego grejpfruta. Z owoców poza tym słodkie jabłko i brzoskwinie. Dalej czekolada, mleczne cukierki, sporo cynamonu, dębu, limonki, cytryny ze skórką i samej skórki pomarańczy.

Nos

Ze słodkich akcentów jeszcze naleśniki z serem i cukrem, sernik z owocami, lody waniliowo-śmietankowe. Po czasie wyczuwalne też banan, pasta do podłóg, odrobina pieprzu, mięty pieprzowej, pokrzyw, gałki muszkatołowej i orzechów. Bardzo porządny nos

Strukturalny i lekki zarazem. Oczywiście pierwsze uderzenie ściągające, alkoholowe, jest słodko, cytrusowo i pikantnie. Sporo wanilii, karmelu, toffi, cytryny (szczególnie soku, z każdą chwilą coraz bardziej kwaśnego), cytrynowych landrynów. Do tego dąb, pieprz, pasta do podłóg, cynamon i nieco gruszki. W strukturze z czasem nieznaczne „dziury”, jest przyjemnie, rześko, po dłuższej chwili odrobinę zbyt wodniście.

Smak

Lekki, nieco spirytusowy, ciepły. Konsekwentnie – wanilia, karmel, toffi, mleczna czekolada, cukierki. Dużo też cytryny (mniej kwaśnej, niż na podniebieniu), nieco dębu, gruszki, jasnych owoców i pasty do podłóg. Generalnie średnio długi, najdłużej w ustach utrzymuje się posmak słodko-kwaśny z trudnym do wytłumaczenia wrażeniem czegoś przejrzałego (takich trochę za starych krówek ciągutek)

Finisz

Spodziewałem się, że nie taki wilk straszny, i faktycznie tak było. Bardzo gładka, rześka, lekka whisky, bardzo solidnie, porządnie, bez może większych och i ach, ale z drugiej strony nie ma też większych powodów do narzekań. Nos zbudowany świetnie, alkoholowość nie przeszkadza, podniebienie mocno kwaskowe, struktura odrobinę się łamie, ale bez tragedii, finisz mógłby być dłuższy, ale „doznawałem” wielu gorszych.

Podsumowanie

I teraz tak – mając świadomość, że to grain, zupełnie inaczej produkowany, aniżeli whisky słodowe, z mniejszą estymą, czy też dbałością, destylowany „tylko” w kolumnach, starzony „innemy sposobamy”, z innych zbóż robiony, znając na koniec wszelkie grzechy whisky zbożowej mogę śmiało stwierdzić, że ta konkretnie whisky może do whisky zbożowej w wersji pure tylko zachęcić. Miejmy jednakowoż z tyłu głowy kaliber, wszelkie plusy dodatnie, etc., wszelkie „naleciałości”, tudzież „ograniczenia” – mi wychodzi na naprawdę porządny plus.

Wiadomo, że w zakładach whisky zbożowej produkcja jest ogromna, a czasu naprawdę mało. Ale gdyby tak małe oficjalne portfolio, jakieś mniejsze lub bardziej nieokiełznane eksperymenty… Czemu nie? Koniunktura jest, niezależny bottling robi znakomitą robotę, przeszkód nie widzę. Ale to takie moje marzenia ściętej… Obym dożył, a wątroba przetrwała próbę…

Aromat: 22 Smak: 20 Finisz: 20 Balans: 20 Razem: 82/100 pkt.

Ocena

Po więcej historii i dobrej whisky