Czytaj dalej
BenRiach 12yo 2007/2019 Peated Rum Cask Barrel Single Cask 59,5% (Cask 7611, 198 bottles)
Degustacja #46
Gorzelnia BenRiach w swojej historii miała wzloty i upadki. Przez 65 lat była pod kroplówką niemal, kroplówką, którą zapewniała jej sąsiadka Longmorn. Później było już lepiej – do gry o BenRiach wkroczyli giganci branży – najpierw Kanadyjczycy z Seagram, potem Francuzi z Pernod Ricard, na koniec Amerykanie z Brown Forman.
Kapitał potrzebny na rozruch był i do dziś go zapewne nie brakuje. Ale tak naprawdę nie ma przecież dobrej whisky bez konkretnych ludzi, którzy tę whisky tworzą. W BenRiach ma to ogromne wręcz znaczenie. Od 2004 roku zakład zarządzany był przez Billy’ego Walkera, a od 2016 roku Master Blenderem, nie tylko zresztą w BenRiach (również w The GlenDronach i Glenglassaugh), jest od dziesięcioleci ceniona w branży dr Rachel Barrie. Tych dwoje stworzyło coś naprawdę dobrego, i to w kilka zaledwie lat.
Okej, skoro już wiemy, że z BenRiach „wystarczyło” wydobyć drzemiący w niej potencjał, przejdźmy do clou programu. A tak na sucho mogę powiedzieć, że do czynienia mamy z nie lada destylatem. 12 lat w beczce po rumie, naturalna moc beczki, edycja single cask i do tego jeszcze destylat torfowy. Na świat wypuszczono niespełna 200 butelek – niezależnie od rezultatu – czuję się tym faktem w pewien sposób wyróżniony. Czas zacząć, bo niecierpliwość zbytnio daje znać o sobie…
Mocny, zdecydowany, aromatyczny. Dużo torfu, dymu, smoły, papy, ziemi i żużlu na początek. Do tego słodkie cytrusowe landryny, wanilia, karmel, miód, toffi, mleczna czekolada i cukierki. Owoców też całe mnóstwo – brzoskwinie, morele, czerwone pomarańcze ze skórką, ananas, mango, banan, limonka, morwa, kokos, malina, poziomka, sporo melona.
Nos
Warstwę „korzenną” tworzą dąb, pieprz, cynamon, szczaw (!), kolendra i odrobina kiszonki. Poza tym sól morska, bryza, ostrygi. Po czasie wyczuwalne akcenty gruszek, jabłek, melasy, miodu trzcinowego. Nos niemal perfekcyjny, jest lekko, rześko, egzotycznie, morsko i torfowo. Alkohol prawie niewyczuwalny
Tutaj inaczej, niż w nosie – początkowo pikantnie, alkoholowo i torfowo. Dużo pieprzu, karmelu, toffi, wanilii, miodu, torfu, ziemi, smoły, żużlu, węgla. Do tego cytrusy, jasne i tropikalne owoce. z przypraw pieprz, cynamon. Oczywiście obecne akcenty morskie – sól morska, ostrygi, bryza. Jest moc!
Smak
Znów – mocno, zdecydowanie, wyraziście, pikantnie i alkoholowo. Wszechobecne torf, żużel, węgiel, nafta, smoła. Dużo morskiej soli, cytrusów ze skórką, karmelu, miodu, toffi, wanilii, mlecznej czekolady. Konsekwentnie z przyprawami – pieprz, cynamon, nieco dębu, pasty do podłóg i preparatu do czyszczenia drewna. Dalej – ostrygi, bryza i całe mnóstwo gruszek, brzoskwiń, tropikalnych owoców, destylatu z trzciny, cukru trzcinowego. Ciepły, intensywny, naprawdę długi.
Finisz
Cóż tu powiedzieć jeśli nie to, że ta konkretna whisky to dowód na to, że niekoniecznie żeby whisky była znakomita musi spędzić w beczce dziesięciolecia. Skromnych 12 lat, za to w beczce po rumie, brak dodatków, barwników, filtrowań i ściem – oto recepta na sukces. Nie mieszać z innymi destylatami – no i wyjdzie ambrozja. Oczywiście – trzeba się odpowiednio postarać i wiedzieć co w trawie, etc.
Podsumowanie
W nosie rewelacyjna, bliska ideału. Moc czuć dopiero na podniebieniu, co zresztą nie dziwi wielce, szczególnie, że mamy jednak do czynienia z dość młoda whisky. Żaden to zarzut, wiadomo, lepiej zawsze można. W finiszu także sporo mocy, która z każdą kolejną chwilą „wygasza emocje” i staję się coraz głębsza.
Podsumowując – struktura na 5 z plusem, nos – niemal na idealne 6, mnóstwo harmonii i konsekwencji, no i wartość naddana – szczaw i kiszonka. Mnóstwo warstw – egzotyczno-rumowa, torfowa, morska, pikantno-korzenna. Jest się nad czym pochylić. A BenRiach udowadnia, że ma naprawdę wiele do powiedzenia. I jeszcze więcej – do zaoferowania!
Aromat: 24 Smak: 21 Finisz: 23 Balans: 22 Razem: 90/100 pkt.
Ocena