Degustacja #42
Elements of Islay CI8 (Caol Ila) Fll Proof 55,2%
Wstęp
Elements of Islay to bardzo, ale to bardzo udana seria niezależnych bottlingów od Elixir Distillers. Całą serią zarządza master blender firmy – Oliver Chilton.
Skąd taki pomysł? To proste – Islay to legenda.
Już w XIV wieku mnisi pędzili tu whisky, a medyczne torfiaki stamtąd zna każdy szanujący się fan szkockiej.
I jeszcze bardzo ciekawy, rzucający się w oczy design – półlitrowe butelki w kształcie aptecznych flakonów,
a to, co najważniejsze, czyli nazwa gorzelni, uwypuklona na etykiecie w formie skrótu (czasem tajemniczego – wiecie co to MA? – ja tak), który przypomina zapis…pierwiastka w układzie okresowym.
I do tego jakość. Wszystko nie filtrowane, nie barwione i z naturalną mocą beczki. Czegóż chcieć więcej? No, może tego, by nie było limitowane. Albo ciut mniej kosztowało. Ale to tylko takie marzenia ściętej głowy…
CI to oczywiście Caol Ila. Żadnych wątpliwości. Tajemnicza cyfra 8 nie oznacza wieku – to tylko (lub aż) numer edycji. Dalej – limitowana. Oczywiście – z mocą beczki, nie barwiona, nie filtrowana. Stanowi destylat z połowy 2000
roku, bez oznaczenia wieku. Destylat ten stanowi mariaż 5 beczek po bourbonie. No to „chluśniem”…
Świeży, rześki. Oczywiście sporo torfu, do tego cytryny, tymianek, wanilia, gruszka, jabłko, banan.
Sporo morskiej soli, miodu, karmelu, nieco maślanej kremowości, poza tym charakterystyczna nuta mocno zmineralizowanej
wody.
Dalej – orzechy, olej silnikowy, wypalone zapałki, wrzos, sporo ziół, dębu, przypraw.
Jak to w Caol Ila – dominują torf i cytrusy, do tego zioła, a poza tym rześko, lekko, ale i wyraziście.
Alkohol bardzo dobrze ukryty.
Od początku czuć gruszkę, cytrusowe landryny, lemoniadę. Dalej dużo słodyczy, cukru trzcinowego, karmelu, wanilii, toffi i mlecznej czekolady.
Ładnie koreluje to z nutą tymianku i werbeny. Jest też oczywiście porządna
dawka torfu oraz sporo pikanterii w postaci pieprzu i chili.
Struktura harmonijna, dobrze poukładana
Ponownie kwaskowe cytrusy, landryny cytrusowe (i kwaskowe, i mocno słodkie zarazem), dużo dymu, torfu, apteki, nafty.
Mamy także zioła (tymianek, werbena), wrzos, kolendrę, cynamon, wanilię i polewę karmelową.
Znajdziemy też miód, toffi, czekoladę, gruszkę, czerwone jabłko, dąb. Złożony, średnio długi, ale prawidłowo skomponowany finisz.
Ta whisky to najprostszy przepis na sukces. Bierzesz klasyczną beczkę po bourbonie. W półśrodki się nie bawisz.
Do beczki tej nalewasz whisky z gorzelni, w której poziom jest zawsze dobry i przez lata stabilny. I czekasz.
Potem sobie butelkujesz.
Oczywiście – nie filtrujesz, nie barwisz, nie obniżasz mocy. I tyle. Albo aż – dla co poniektórych.
CI8 to klasyka z Caol Ila. Same jej charakterystyczne nuty, bez kombinacji i zbytnich „urozmaiceń”. Jest prosto, ale porządnie, schludnie, tak jak być powinno. Bez udziwnień, ale i bez ściem.
Balans cały czas ten sam,
bez zachwiań. Struktura w punkt. To, co miało się znaleźć na pierwszym planie – jest na pierwszym planie. Co w tle – to w tle. I tyle. Na maksa wykorzystany potencjał destylatu z tej konkretnej gorzelni. A że to młodzież – to i
nie jest nie wiadomo jak wybitnie.
Ale z drugiej strony – solidność, wysoki poziom, harmonia, balans, alkohol tylko daleko w tle. Można prosto i zarazem znakomicie.
Kawał łychy, wierzcie mi.
Aromat: 21
Smak: 21
Finisz: 21
Balans: 21
Razem: 84/100 pkt.