Degustacja #27 – Glendalough Double Barrel Single Grain Irish Whiskey 42%
Wstęp
Patrząc na południe od Dublina ujrzymy najrozleglejsze górskie pasmo w Irlandii – Wicklow.
To tam, w dolinie Glendalough (pol. „Dolina dwóch jezior), zwanej „Ogrodem Irlandii”, odnajdziemy kolejną z wielu nowych irlandzkich
gorzelni – Glendalough.
Glendalough założyło w 2011 roku pięciu dżentelmenów mających wspólny i jasny cel – odnowę bogatej tradycji irlandzkiego gorzelnictwa.
I dobrze, bo faktycznie przez dziesięciolecia
Irlandia mocno ustępowała na tym polu największemu „rywalowi”, czyli Szkocji.
Co prawda w Szkocji także otwiera się sporo nowych zakładów (prym wiedzie w tym momencie mocno dotychczas „uśpiony”, niczym Irlandia właśnie, region Lowland), jednakowoż pasjonująco zapowiada się „walka” zarówno tychże nowych destylarni o uwagę odbiorcy,
jak i szkockiego i irlandzkiego gorzelnictwa w sensie ogólnym po prostu.
Ale ja tu gadu gadu. Glendalough oferuje zarówno whiskey single grain (za chwilę omawianą), jak i szereg single maltów
(w tym…25-latka – temat na osobną dyskusję).
Dodatkowo znajdziemy tu także rzemieślnicze giny i tradycyjny irlandzki poitín. Jak na tak młody zakład – naprawdę nieźle rozbudowane dossier.
Wróćmy jednak
do clue programu. Będę miał za chwilę przyjemność skosztować podstawowej whiskey z Glendalough.
Ciekawie skomponowany single grain, stworzony z zacieru składającego się w 90% z kukurydzy i w 10% ze słodowanego jęczmienia.
Gotowy destylat leżakowany jest 3,5 roku w beczkach po bourbonie typu first fill (po Wild
Turkey), finiszowany przez 6 miesięcy w beczkach po sherry Oloroso i butelkowany z mocą 42% ABV.
Jak wypadła podstawowa whiskey z Glendalough?
Czy urzekła mnie ta kolejna młoda historia?
Zapraszam
do zapoznania się z moimi spostrzeżeniami odnośnie. Wiadomo.
Pierwsza nuta to kwaskowe cytrusy, cytryny i pomarańcze ze skórką.
Wchodzi spora słodycz – są landrynki, waniliowe lody, dużo mlecznej czekolady, toffi, karmelu.
Pojawiają się całkiem obficie owoce – mamy
gruszki, ananasa, brzoskwinie i jabłka ze skórką.
Dalej lekko pikantny dąb, przyprószony czarnym pieprzem, cynamonem i akcentem skórzanym miesza się ze słodkim syropem owocowo-klonowym.
Tło stanowi mgiełka mentolu, gorzkawego grejpfruta i spirytusu do odkażania.
Generalnie – najwięcej tu słodyczy (co nie dziwi przy 90% udziale destylatu z kukurydzy), alkohol jest bardzo ładnie ukryty, nieco przebija dopiero po dłuższym czasie.
W zamian dostajemy bonus w postaci kolejnych
składowych – słodko-wytrawne orzechy, słodkie kwiaty, lukrecja, nieco mango, poza tym ciekawe akcenty kakao, piernika, miodu i… preparatu do drewna.
W smaku whiskey jest gładka, delikatna.
Znów cytrusy, dużo toffi, czekolady, do tego miód, kwiaty, krem i lody waniliowe.
Zaskakująco kwaskowa nuta nie dość, że się pojawia i utrzymuje, to jeszcze odrobinę
„szczypie”.
Co jeszcze? Znalazłem także akcent herbaty, dębu, gruszki, jabłek i landrynek.
Z przypraw pieprz i cynamon w towarzystwie szczypty soli.
Struktura bez tragedii, odczuwalne rozwodnienie na akceptowalnym poziomie
Dominuje ciepła słodycz, to na pewno. Jest lekko, zwiewnie. I tak – mamy tu krem waniliowy, czekoladę, toffi, pralinki. Następnie pojawiają się ciut kwaśne cytrusy.
Dalej znów powtarzające się konsekwentnie gruszka,
miód i syrop klonowy. Sporo soli podparte leciusieńką pieprznością.
No i orzechy. Nie najkrócej, solidnie.
Stosunek ceny do jakości moim zdaniem świetny. Bez większych wyrw, wpadek, załamań struktury.
Bardzo dobry nos, finisz niegłupi, smak jak najbardziej akceptowalny. Fajerwerków oczywiście nie ma, ale są jaskółeczki.
Wszakże ta sól, w smaku i finiszu szczególnie, nuta herbaty w smaku, czy ciekawe składowe w nosie (preparat do drewna na przykład).
Do czego się mogę doczepić? Finisz mógłby być bardziej zaznaczony, z większym ciałem i werwą. Smak – mniej rozwodniony.
Tej sherry jak na lekarstwo, w nosie najwięcej, potem już tylko jakieś dalekie echa.
Suszonych owoców prawie nie ma, przynajmniej mi one jakoś się nie ujawniły. Także takie elementy do poprawki.
Z drugiej strony – nie można mieć wszystkiego w tym budżecie. Jest naprawdę porządnie.
Poza
tym whiskey z idealną strukturą do kompozycji drinków. A w takich Irlandczycy wiodą prym.
Młoda gorzelnia, w pięknych okolicznościach przyrody. Niby raczkują, ale sporo już potrafią. Widzę naprawdę duży potencjał, widzę jakąś myśl.
Widzę irlandzki charakter, tak często różny od szkockiego, czy jakiegokolwiek
innego. I fajnie. Tak ma być.
Świat whisky będzie dzięki temu jeszcze bardziej różnorodny. I tylko z korzyścią dla nas, finalnych odbiorców.
Aromat: 22
Smak: 20
Finisz: 21
Balans: 21
Razem: 84/100 pkt.