Degustacja #23 – Michter’s Small Batch US-1 Straight Bourbon 45,7% ABV (90,6 PROOF)
Wstęp
Najpierw nazywała się Shenk’s, potem Bomberger’s. Powstała na początku II połowy XVIII wieku, tak więc jakieś 200 lat temu.
I nie w Kentucky, a w Schaefferstown w Pensylwanii. Obecnie mieści się w Louisville
w Kentucky i nazywa się Michter’s.
Choć przeżywała wzloty (tych więcej) i upadki (bankructwo pod koniec XX wieku) została uratowana, a jej legenda może nadal trwać.
Dla mnie to taka gorzelnia typowo pasująca
pod „American dream”.
I faktycznie, jak się poczyta choćby o procesie produkcji (czasochłonny i kosztochłonny).
Na przykład beczkowanie świeżego destylatu z mocą 51,5% ABV, a nie jak w większości gorzelni „tradycyjnym” 62,5% ABV, czy stosowanie
tzw. cyklu cieplnego do starzenia destylatu w beczkach) to nabiera się chętki, by spróbować tej ambrozji…
Ale czy faktycznie – ambrozji?
Czy wersja klasyczna sprosta dawnej legendzie?
Co wiadomo o
tym klasyku?
Otóż na świecie pojawił się w 2006 roku.
Starzony jest co najmniej 4 lata, stopień zwęglenia beczek waha się od 2 do 4 poziomu, new make miał 51,5% ABV, gdy powitał beczkę, a partia small
batch liczy najwyżej 20 beczek.
Do tego szczególny szczep drożdży do fermentacji oraz receptura, w skład której wchodzą: 79% destylatu z kukurydzy, 11% z żyta i 10% ze słodowanego jęczmienia.
To już znamy szczegóły techniczne.
Zarówno
historia gorzelni/marki, jak i wszystko naokół brzmi nawet lepiej, niż dobrze.
Cena tegoż napitku wcale niska nie jest. Tak więc mam wobec niego dość duże oczekiwania.
Jak było – dowiecie się za chwilę.
Przede wszystkim świeży i żywy, słodko-kwaśny.
Pierwsze uderzają cytrusy (z cytryną na czele), wanilia, świeże aromatyczne drewno i jakiś słodkawy preparat do drewna.
Zaobserwowałem wyraźne nuty mlecznej
czekolady, kakao, toffi, landrynek, gruszki, miodu kwiatowego i spadziowego, słodkiej kawy z mlekiem, piernika i kokosa.
Są też cynamon i kawowe cukierki.
Z początku lekko alkoholowa, ale z każdą chwilą odczucie to niknie, coraz więcej i więcej akcentów kawy z cytrusami, gruszką i dębem w tle.
Na koniec subtelne akcenty
popcornu, syropu klonowego i soli. Wspaniale zbudowany nos!
Jak to zwykle w burbonach bywa lekki, lekko rozwodniony, ale i nieco pieprzny.
Kontynuujemy podróż z nosa, czyli kawa, kakao, piernik, kwaśne cytryny ze skórką, limonki, nieco landrynek, wanilii i gruszki.
Tym razem, co rzadko się zdarza, rozwodnienie nie przeszkadza, a orzeźwia, kwasek jest przyjemny, landrynkowa słodycz ociepla.
Jest lekko, zwiewnie, ale wszystko jak trzeba – balans znakomity, a każdy pojedynczy szczegół/akcent jest świetnie zaakcentowany
Znów, jak na podniebieniu, lekko i zwiewnie, ale i żywo, śmiało. Po raz kolejny kwaskowe cytrusy, kakao, świeżo palona kawa, kakaowe ciasto, piernik, gruszka i słdki krem waniliowy.
Do tego kolejne słodkie nuty, czyli
mleczna czekolada, toffi, ale i słony karmel, cytrynowe landrynki, syrop klonowy. Jeszcze raz, żeby wybrzmiało – lekko, ale dość długo, mocno wyraziście i nic nie ucieka
Podobno człowiek diametralnie zmienia się co 7 lat. Być może w moim przypadku właśnie nastał ten moment.
Zdarzyło mi się już w życiu przestać słuchać rapu na rzecz metalu (fakt), to dlaczego mam nie odsunąć w kąt szkockiej
klasyki na rzecz amerykańskich „wymysłów”?
Tak, chyba ostatecznie i nieodwołalnie polubiłem burbony.
Jasne, te najtańsze nadal wydają mi się być dość miałkie i płaskie, ale obcując z klasyką od Michter’s zupełnie o tym zapomniałem.
Jest to naprawdę zaskakujący burbon. Chyba najświeższy jaki miałem okazję do tej pory
kosztować.
Balans jest bliski ideału. Nuta alkoholowa wyczuwalna jedynie w nosie i na podniebieniu, ale raz, że wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, a dwa, że w zasadzie jest ledwie zaakcentowana.
Jest to whiskey niezwykle konsekwentna. To chyba najbardziej adekwatne słowo do tego, by ją opisać.
Wszystko ładnie, wyraziście zaakcentowane, z jednej strony rozwarstwione, z drugiej na siebie nie nachodzi, nic sobie
nie przeszkadza, a wszystko harmonijnie współgra.
Bardzo świeża, orzeźwia jak schłodzona lemoniada cytrynowa z cukrem spożywana w upalne lato. Najlepiej wraz z kakaowymi wypiekami, aromatyczną kawą, toffi, wanilią, soczystą świeżą gruszką.
Jeśli liczysz na „mocniejsze
uderzenie”, czyli bardzo wyraziste, nieco ciężkawe, mocno estrowe akcenty, to… to też jest whiskey dla Ciebie.
Burbon od Michter’s jest zaskakująco gładki, reprezentuje zupełnie inny biegun, niż np. George Remus, którego
też miałem przyjemność degustować.
Ale czy to źle? Według mnie nawet lepiej. Poszerzyłem horyzonty. O tak. Wyszło mi tylko na dobre. Polecam z czystym sumieniem. Kawał naprawdę rewelacyjnego „Amerykana”!
Aromat: 23
Smak: 22
Finisz: 23
Balans: 24
Razem: 92/100 pkt.