Deanston. O młynie, ekologii i kinematografii

Czytaj dalej

W historii gorzelnictwa przeplatają się okresy przestoju z czasami prosperity. Jak w każdej branży – bywają czasy lepsze i gorsze. Lata 60-te XX wieku były okresem rozwoju i popularyzacji whisky, szczególnie raczkującej jeszcze wtedy single malt. Jedną z gorzelni, które wyrosły na tym gruncie była Deanston.

Największy boom na whisky w historii to ostatnia dekada XIX wieku. Gorzelnie powstawały wtedy naprawdę jak grzyby po deszczu. Co ciekawe, obecnie obserwujemy podobny „ruch w interesie”. Ale w tzw. „międzyczasie” przyszły lata 60-te XX wieku, a wraz z nimi nowe zakłady w Szkocji. Jedną z 7 destylarni z tamtych czasów, które ostały się do dziś jest Deanston.

7

Nie byłoby Deanston gdyby nie pewien młyn – przędzalnia bawełny. Pierwotnie nazwany Adelphi (od gr. „adelphoi” – „bracia”) powstał już w 1785 roku z inicjatywy Richard Arkwrighta. Później jego nazwę przemianowano na Deanston Mill.

Młyn Adelphi

Gdyby nie młyn nie powstałaby nie tylko gorzelnia, ale i sama wioska Deanston. W okresie swej świetności młyn zatrudniał bowiem ponad 1500 osób, które przecież musiały się gdzieś podziać. I w ten naturalny sposób powstała wioska, w której żyli pracownicy Deanston Mill.

Jak powstała wioska Deanston

Kończąc o młynie – był to bardzo nowoczesny jak na tamte czasy zakład. Korzystał on z wartkiego nurtu rzeki Teith, zaś od 1833 roku posiadał największe w Europie koło wodne na tej rzece. Destylarnia do dziś korzysta zarówno z tego urządzenia (po modernizacji), jak i z wód Teith.

Rzeka i koło wodne

Nazwa Deanston jest połączeniem szkockiego słowa „dean” (pol. „dziekan”) z gaelickim „toun” (pol. „farma”, „osada”). Jej korzenie sięgają głęboko, bo aż do 1500 roku, kiedy to dziekan Dunblane, niejaki Walter Drummond, odziedziczył ziemie znane pod tą włąsnie nazwą.

Nazwa

Erę młyna definitywnie zakończyło jego ostateczne zamknięcie 2 kwietnia 1965 roku. Rok wcześniej podupadającą przędzalnię zakupiła firma Brodie Hepburn Ltd., ówczesny właściciel gorzelni Tullibardine i Macduff. W latach 1965-1966 nowy właściciel obiektu przekształcał cały teren w gotową do pracy gorzelnię.

1964, 1965 i dalsze lata

Deanston znajduje się w południowej części Szkocji, w regionie Highlands, w hrabstwie Stirling, nieopodal miasteczka targowego Stirling, przy wjeździe do Parku Narodowego Loch Lomond & Trossachs, niedaleko Glasgow i Edynburga, tuż przy miasteczku Doune, nad rzeką Teith oczywiście.

Położenie

Początki w Deanston, pomimo sprzyjających czasów, nie były różowe. Produkcja ruszyła dopiero w 1969 roku, zaś w 1972 roku zakład zmienił właściciela. Stała się nim spółka Invergordon Distilliers, która pieczę nad Deanston sprawowała do 1990 roku.

Początki

Tak jak lata 60-te XX wieku przyniosły hossę, tak w latach 80-tych nastąpił spadek popytu i wyraźny kryzys w branży. Dlatego też Deanston zamknięto już w 1982 roku na, jak się później okaże, na okres 9 lat. Na szczęście w 1990 roku do gry o Deanston wkroczy firma Burn Stewart Distillers Ltd. (od 2013 roku spółka zależna Distell Group) , która ponownie uruchomi gorzelnię w 1991 roku.

Kryzys, uśpienie i nowe otwarcie

O Deanston warto wiedzieć, iż jest to zakład samowystarczalny pod względem energii (potężne turbiny wodne), co więcej, nadwyżka wynosi 75%! Dzięki temu jest to zakład idący z duchem „mody” na szeroko pojętą ekologię. Do tego tradycyjna, rzemieślnicza produkcja oraz szereg whisky z certyfikatem organiczności – wszystko to czyni Deanston zakładem stricte eko, i to od czasów, gdy to jeszcze nie było wcale modne.

Samowystarczalna pro-ekologiczna

Nieopodal Deanston leży wioska Doune, a w niej zamek Doune Castle, gdzie w 1975 roku kręcono kilka scen do filmu „Monty Python i Święty Graal”. Ale to nie wszystko. W 2012 roku Ken Loach nakręcił świetną komedię „Whisky dla Aniołów”. Już na początku tego filmu widzimy autentyczne wnętrza Deanston, po których oprowadza ówczesna pracownica zakładu.

„Filmoteka” Deanston

W Deanston produkuje się całkiem sporo, bo 2,7 miliona litrów wyłącznie nietorfowej whisky rocznie. Wytwarzana rzemieślniczymi metodami, ze szkockiego jęczmienia, najczęściej bez filtracji, barwienia, a często także w 100% eko – wszystko to sprawia, że jest to dobrej jakości produkt. A że gorzelnia ma możliwości produkcji również ginu i wódki – żadne przestoje raczej jej w najbliższej przyszłości nie grożą…

Gin, wódka i pełen luz

Po więcej historii i dobrej whisky