Czytaj dalej
Obserwujemy ogromny boom na rynku whisky. Powstają dziesiątki nowych gorzelni. Część z nich to małe, rzemieślnicze lub rolnicze, wręcz wiejskie mikro-destylarnie. I każda jest wyjątkowa. A na ich tle Daftmill w szczególności się wyróżnia.
Wiele było czynników, które wpłynęły na upadek gorzelnictwa w regionie Lowland. Dość powiedzieć, że do czasu otwarcia Daftmill w 2005 roku region ten reprezentowały zaledwie 3 stare gorzelnie, które oparły się wszelkim zawieruchom. Obecnie jest ich aż 18 (oczywiście wliczając 3 najstarsze).
Lowland wstaje z kolan
Nie byłoby gorzelni Daftmill gdyby nie fakt kupna posiadłości Pitlair przez rolniczą od 6 pokoleń rodzinę Cuthbert w 1984 roku. Na terenie posiadłości zlokalizowany był także pamiętający napoleońskie czasy stary młyn Daft Mill (ogólnie natenczas najstarsze budynki pochodzą z 1655 roku). Warto zauważyć, iż Cuthbertowie są prawdopodobnie dopiero 3 rodziną, która posiada Pitlair na własność. W jej ponad 1000-letniej historii!
Zanim powstała gorzelnia
Domem dla gorzelni Daftmill jest Howe of Fife, dolina rzeki Eden, która rozciąga się pomiędzy wzgórzami Ochil Hills i Lomond Hills. Teren ten przynależy do hrabstwa Fife, położonego w południowo-wschodniej Szkocji. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdziemy sporo innych zakładów – Kingsbarns (na wschód), Eden Mill (na północny-wschód), Lindores Abbey i Aberargie (na północny-zachód), InchDairnie (na południowy-zachód) i zbożową Cameronbridge (na południe).
Howe of Fife
Daftmill założyli w 2005 roku dwaj bracia-rolnicy – Francis i Ian Cuthbert. Szczególnie ważny jest tu ten pierwszy, samouk, który wiedzę zdobywał na kursie w gorzelni Bladnoch pod okiem jej ówczesnego właściciela – Raymonda Armstronga. Zatrudniono też konsultantów (m. in. emerytowanego kierownika zakładów Springbank, Tormore, Balvenie, Laphroaig i Ladyburn, Johna McDougalla, Jima McEwana, niegdyś z Bruichladdich oraz inżyniera, który budował destylarnię Kininvie), skorzystano z rad nieżyjącego eksperta dr Jima Swana oraz analiz wykonanych przez Tatlock & Thomson.
„Partycypacja”
Pierwotną nazwą zakładu stworzonego przez Sir Alexandra Ramsaya była Nethermill. Co nie dziwi zważywszy, iż powstała w miejscu starego młyna, który po prostu przebudowano. Co do Fettercairn – nazwę tę tłumaczy się różnie, w zależności od źródeł. I tak – z gaelickiego Fothair Chàrdain oznacza „Podnóże Góry”. Są także źródła mówiące o „Zalesionym Zboczu” (gael. Faither – zbocze, nachylenie, brytońskie/celtyckie Cardden– drewno, zagajnik). To drugie tłumaczenie odnosi się bezpośrednio do nazwy wioski, w której znajdziemy budynki gorzelni.
Samowystarczalność
Należy pamiętać i mieć z tyłu głowy, że Daftmill to przede wszystkim gospodarstwo rolne (1000 akrów), któremu podporządkowana jest działalność w zakresie produkcji whisky. Uprawia się tu, oprócz oczywiście jęczmienia, także ziemniaki, marchew i brokuły. Wypasa się tu też bydło (produkty uboczne po destylacji przeznacza się dlań na paszę, ewentualnie jako nawóz do pól), a Ian i siostrzeniec John prowadzą własny kamieniołom. Dodatkowo woda użyta do chłodzenia alembików jest powtórnie wykorzystywana w celu zapobiegania zamarzania pobliskiego stawu dla kaczek.
Gospodarstwo przede wszystkim
W Daftmill obowiązuje kalendarz rolniczy, ściśle podporządkowany okresom siewu i zbioru. Dlatego też produkcja whisky nie odbywa się tu przez cały rok, a jedynie przez 2 miesiące w lecie (czerwiec-lipiec) oraz krótko w zimie (od listopada do lutego). Dlatego też gorzelnia ta jest natenczas jedną z najmniejszych w Szkocji i produkuje 65 tysięcy litrów destylatu rocznie.
Ograniczona produkcja
Święty Andrzej to patron m. in. Szkocji, toteż niezwykłym zbiegiem okoliczności było to, iż to właśnie w tym dniu, 30 listopada 2005 roku, po 2 latach oczekiwania, założyciele Daftmill uzyskali od Her Majesty’s Revenue & Customs (Urząd Skarbowy i Celny Jej Królewskiej Mości) licencję na produkcję whisky w swym zakładzie. Pierwsza beczka została napełniona przez matkę Francisa i Iana, Annie, dokładnie 16 grudnia 2005 roku.
W Dniu Świętego Andrzeja
Światowej sławy ekspert, autor wielu książek o whisky, niejaki Charles Maclean, wychwalał młodą, świeżą whisky z Daftmill na długo przed jej zabutelkowaniem. Pomimo to w gorzelni zdecydowano, że nie trzeba się śpieszyć, warto, by whisky w odpowiedni sposób dojrzała. Dlatego też pierwsza whisky w historii Daftmill została zabutelkowana dopiero po 12 latach, w 2008 roku.
„Cuthbert’s Baby” i pierwsza whisky
Była to Daftmill Inaugural Release 2005/2018, w limitowanej do 629 butelek wersji z 3 beczek po Bourbonie Heaven Hill (z lutego, marca i lipca 2005 roku), z naturalną mocą beczki 55,8% ABV. Z tej edycji 250 szczęśliwców mogło nabyć 1 butelkę w drodze losowania, kolejnych 250 sztuk trafiło do dystrybucji poprzez wyspecjalizowanych sprzedawców brytyjskich z przeznaczeniem na rynek detaliczny.
W Daftmill wiedzą jak ważna w dzisiejszym świecie jest ekologia oraz wspieranie rozwoju lokalnego biznesu. Korzystanie z własnych, kluczowych zasobów (jęczmień i woda) obniża znacząco koszty, np. transportu. Koszt produkcji jest niższy także jeśli produkcja nie jest stała i odbywa się tylko przez kilka miesięcy w roku. Dodatkowo, o czym już wspominałem, odpady poprodukcyjne przerabiane są na paszę dla bydła lub nawóz. A wszystko odbywa się tylko za pomocą pracy ludzkich rąk – wszak Daftmill to tradycyjna, nie skomputeryzowana gorzelnia.
Ekologia
Od 2018 roku powstają limitowane edycje letnie i zimowe whisky Daftmill. Maturacja odbywa się oczywiście na miejscu (produkuje się około 100 beczek rocznie), najczęściej w beczkach po Bourbonie (głównie z Heaven Hill, ale również i z Maker’s Mark, Jim Beam, a nawet Jack Daniel’s), nieliczne destylaty starzone są w beczkach po sherry lub rumie.
Maturacja
Whisky z Daftmill, pomimo tego, że gorzelnia istnieje na rynku naprawdę krótko, już teraz zyskują status kultowych. Po pierwsze – charakter, łagodny, subtelny, kwiatowo-owocowy (długa, 104-godzinna fermentacja oraz długa destylacja), jest niezwykle pożądany przez konsumentów. Po drugie – bardzo mała produkcja, a co za tym idzie – rzadkość występowania na rynku. I po trzecie – całość produkcji podporządkowana gospodarstwu, które, choć nie ma centrum dla odwiedzających, zdecydowanie warto odwiedzić (jeśli tylko będziecie w pobliżu Howe of Fife).
Legenda za młodu