CZY WHISKY
Z DYSKONTÓW JEST DOBRA?

Czytaj dalej

Podróż taka wraz z rozwojem rynku, wydłuża
się i znacznie oddala producenta od ostatecznego odbiorcy. Wprowadzani pośrednicy stanowiący poszczególne ogniwa, pełnią w zależności od modelu biznesowego różnorodne role. Dystrybutorzy zajmują się działaniami promującymi i utrzymującymi dostępność produktów w hurtowniach. Te z kolei, wprowadzają do obrotu produkty za pośrednictwem sklepów detalicznych. Skala takich biznesów uzależniona jest od rozmachu i możliwości każdego ogniwa.
Sieć sklepów detalicznych jest w stanie wygenerować większy obrót niż pojedynczy samodzielny punkt. W tak funkcjonującą materię,
w ostatnich dekadach wdarła się z rozmachem nowa siła. Są nią sklepy wielkopowierzchniowe
i średniopowierzchniowe nazywane często hipermarketami lub dyskontami. Ich dużą siłą
jest uniwersalna oferta, skupiająca
się na najbardziej pożądanych artykułach.

Zanim butelka trunku trafi do finalnego odbiorcy, musi przejść zawiłą drogę.

Każdy ze sprzedawanych na półkach
towar, wybierany jest przez osobę kupca, która
oceniając popyt, marżę i wysokość
ceny, selekcjonuje prezentowaną ofertę.

Wzrastające w liczebność, popularność
oraz moce zakupowe, sieci takich sklepów
w ostatnich latach poza rozszerzaniem
i oferowaniem towarów znanych firm, zaczęły wprowadzać do obrotu własne produkty.

Pozbawione barwnych logogramów i nienoszące ukrytych kosztów związanych z działaniami marketingowymi, z reguły prezentują niższą cenę.

Marki własne to nic innego jak produkty,
które robione są na zamówienie dużych sieci.
Ich wytwarzaniem zajmują się często ci sami producenci, których produkty pod nazwą
producenta stoją tuż obok towarów z marką
własną.

„Marka własna”

Często pojawiające się pytanie - „czy whisky 
w dyskoncie/hipermarkecie, to ten sam trunek, dostępny w innych miejscach i czy reprezentuje 
on tę samą jakość”?

Niekiedy łączy się to z zaskakująco niskimi cenami, niespotykanymi i nieporównywalnymi
do tych w innych, mniejszych sklepach. Każda
z tych praktyk nasuwa wątpliwości oraz teorie spiskowe, które zaobserwować można również
w świecie takich trunków jak whisky. 

Jednak aspektem ciągle poddawanym
w wątpliwość jest ich jakość, która nie jest
już tak łatwo weryfikowalna. Drugim często obserwowanym procederem jest wyłączność sprzedaży pewnych znanych etykiet, edycji
czy pojemności w sklepach wielko
i średniopowierzchniowych.

Tak zwane „marki własne” to dość powszechna praktyka, szczególnie w segmentach produktów mainstrem czy economy. Rzadziej można spotkać takie produkty w kategoriach premium czy
super premium. Istotą ich funkcjonowania są niezagospodarowane zasoby surowcowe lub
wolne moce produkcyjne. Producenci są
w stanie zaoferować, przygotowanie określonej 
partii trunku, dedykowanego dla danego klienta.

Jakość

Wiadomo już, że koszty produktu mogą być znacznie niższe niż innych znanych marek, 
a te z kolei mogą, ale nie muszą przełożyć się 
na ostateczną cenę oferowaną klientowi bezpośredniemu. Jednak co z jakością czy profilem sensorycznym - czy te trunki nadają 
się do degustacji, czy picia, a może stanowić mogą jedynie składniki prostych drinków 
z maskującymi dodatkami. Tutaj nie ma 
niestety jednej właściwej odpowiedzi.

W większości przypadków głównym wyznacznikiem dla takiej whisky jest cena oraz marża. Kwestie jakościowe pozostają drugorzędne, chociaż nie są całkowicie nieistotne. Korzystając z dużego wolumenu, jaki dana sieć jest w stanie wygenerować, przedsięwzięcie 
może okazać się korzystne dla każdej ze stron transakcji. Ograniczone do absolutnego minimum koszty związane z marketingiem i dystrybucją, zamykają się w obrębie jednej sieci.

To, co czeka konsumenta w środku butelki,
która występuje pod marką własną, można
w pewnym stopniu wyczytać z etykiety.
Jeśli trunek kategoryzowany jest wyłącznie jako whisky bez określenia kraju pochodzenia, bądź
na etykiecie znajduje się informacja - „połączenie najlepszych trunków z kilku krajów” - to każdemu powinna zapalić się czerwona lampka.

znajdują się na etykiecie

Odpowiedzi

W takim przypadku trudno wróżyć mieszance zaskakujące bogactwo smaków i aromatów. Więcej nadziei może przynieść określenie na butelce, kraju pochodzenia - jednak nawet w takim przypadku, można co najwyżej liczyć na korzystniejszą relację ceny takiego trunku, do jakości, jaką prezentują przedstawiciele znanych marek.

Dużą rzadkością jest tworzenie marek własnych 
w segmencie premium, jednak i takie mogą się pojawić. W ten sposób 12-letnia blended whisky może miło zaskoczyć niską ceną, za którą kryć 
się będzie poprawny trunek.

Może się również okazać, że oferta taka idealnie sprawdzi się w trakcie niezobowiązujących letnich spotkań, czy podczas „domowej degustacji” 
w wąskim gronie.

Jednak żaden z trunków pod marką własną,
nie zaspokoi potrzeby obcowania z produktem posiadającym swoją historię czy mogącym zaoferować coś więcej, poza niską ceną i co najwyżej poprawnością smakową, a i to nie zawsze. Różnorodność w tworzeniu tych trunków jest również ograniczona z racji na sam układ, w którym każdej stronie zależy na tworzeniu jednego produktu, którego skala produkcji obniży możliwie najmocniej potencjalne koszty.

Różnice w cenach pomiędzy „dyskontowymi whisky” a tymi znanych lub mniej znanych trunków z danej kategorii, często tłumaczone są tym, że
na pewno tańsze alkohole są „podrabiane”.
Na szczęście już coraz rzadziej usłyszeć można podobne zarzuty, co oznaczać by mogło, że jeżeli nawet kiedykolwiek taki niecny proceder miał miejsce, obecnie jest już niespotykany.

Cena

Jeżeli nie pojawia się teza o ewentualnej możliwości „podróbki”,  to można się zetknąć ze stwierdzeniem, że dla danej sieci produkowane są partie o celowo obniżonej wartości, która to mogłaby ograniczyć koszty wytworzenia.
Praktyka i głębsza analiza zagadnienia każe sądzić, że największe koszty generowane są podczas przestawiania linii produkcyjnych i zmieniania receptur oraz zarządzania w magazynie produktami o zmiennej jakości, a jednakowym opakowaniu.

Zabiegi te mają na celu zachęcenie klientów
do zakupu i zapoznania się z produktem, co nie zawsze kończy się dobrą transakcją. Kierując się tylko ceną, można trafić na produkt, który nie będzie prezentował pomimo pierwotnie wysokiej ceny, poszukiwanych przez odbiorcę profili smakowych.

Ostatecznie atrakcyjne ceny przyciągają klientów do sklepów, a ci przychodząc po whisky, na pewno skuszą się na dokupienie kilku dodatkowych artykułów. Osobnym przypadkiem są oferty specjalne, które zaskakują rabatami redukującymi cenę trunku nawet do połowy. 

Odpowiedź tkwi w zamawianej ilości i obsłudze, często z pominięciem pośredników. Zamawiając olbrzymie ilości, producent czy krajowy dystrybutor, może dużo z generowanych kosztów zaoszczędzić na logistyce.

Skąd zatem tak duże różnice w cenach?

To, co sprawia, że ceny w sklepach dyskontowych są dodatkowo znacznie niższe to ich samoobsługowy charakter. Brak wykwalifikowanego personelu, który mógłby pomóc czy doradzić w zakupie, pozwala ograniczyć koszty, ale sprawia również, że jedynym medium pomagającym dokonać wyboru, jest wysokość ceny czy wielkość rabatu od wartości pierwotnej.

Jakość whisky z marketu czy dyskontu często jest poprawna, ale w większości przeznaczona do picia czy mieszania w drinkach. W przypadku szokująco niskich cen znanych marek to jest to najczęściej zbiór czynników, które pozwalają obniżyć ceny. Okazyjne promocje cenowe są jedynym mechanizmem pozwalającym aktywnie pozyskać nowego klienta.

Czy warto?

Oferta i ilość etykiet na półce jest w dużej mierze dość ograniczona - skupiona na znanych i dobrze sprzedających się markach. Nic nie podważa jakości trunku w kontekście wartości sensorycznej. Obecnie warto obserwować promocje - szczególnie te wyprzedażowe i korzystać z atrakcyjnych, niskich cen, jednak decydując się na zakup bardziej świadomy, dobrze jest mieć zaufane miejsce, w którym czuć duże pokłady wiedzy u sprzedawcy, od którego można usłyszeć trafną poradę, a to jest już naprawdę bezcenne.

Po więcej historii i dobrej whisky

Zaglądaj na kukunawa.pl