CZY WHISKY MOŻNA ŁĄCZYĆ
Z JEDZENIEM? JAKIM?

Czytaj dalej

Sztuka, jaką niewątpliwie jest łączenie napojów z pożywieniem, jest tak wiekowa, jak cywilizacja.

Sama sztuka kulinarna kształtowała się od
zarania dziejów ludzkości i w dalszym ciągu, hedonistycznie dąży do doskonałości, która
objawia się w dostarczaniu coraz to większej radości ze spożywanych potraw oraz połączeń smakowych. Gałęzią uzupełniającą doskonałą kuchnię, jest wielki dział napojów - w tym olbrzymi świat alkoholi. Wiele połączeń istnieje od bardzo dawna, że niemal wydają się dla wielu, tak naturalne jakby funkcjonowały od zawsze - albo powstały jednocześnie, nie mogąc funkcjonować bez siebie. 

Jednym z dobrodziejstw współczesnego
świata, jest celebrowanie posiłków w gronie
najbliższych oraz chęć wydobycia z dań jak
największej przyjemności.

Jest w tym dużo racji, bo często obszar oraz dostępne na nim składniki, predestynowały powstawanie takich połączeń. Wymienić w tym miejscu można, chociażby kawę serwowaną do deseru, piwo z pieczoną golonką, czerwone wino
w duecie z krwistym stekiem, a nawet wódkę (kminkową) oraz jej kompana - śledzia. Już po krótkiej chwili można zauważyć, że wbrew pozorom, z łatwością można odnaleźć znane, doskonale połączenia, w skład których wchodzą napoje bardzo różnego pochodzenia. Pewnie wiele osób, jako pierwsze skojarzenie, utożsamia łączenie jedzenia
z winem i nie ma się co temu dziwić. Z łączenia wina i potraw, uczyniono swoistą sztukę,
u podstawy której często leży kwestia lokalnych
i regionalnych konotacji. Wina powstając na danym obszarze, przemycają w sobie charakter miejsca,
z którego pochodzą, a ten z kolei doskonale pasuje do kuchni, która również odzwierciedla lokalny koloryt.

Tak wytworzona synergia smaku jest kultywowana
i zaszczepiana w nowych miejscach, to z kolei pozwala mistrzom w sztuce łączenia smaków - sommelierom, przenosić je na inne obszary, rozszerzać i ulepszać.

Jak widać po przykładzie piwa czy wódki, lokalny folklor, dostępne surowce czy preferowane grupy smakowe, wytworzyły własną kulturę, może nie tak popularną, jak wino, ale na trwałe zakorzenioną
w świadomości ludzkiej. Korzystając z tych lokalnych połączeń, w obecnych latach zaczęto analizować i przyglądać się baczniej możliwością, jakie niosą ze sobą nieoczywiste połączenia.

smaków

Synergia

Soczewki badaczy, kiperów czy sommelierów, zogniskowały się na trunkach bezalkoholowych, takich jak kawa, herbata czy czekolada, aby następnie znając doskonale oczywiste połączenia alkoholi fermentowanych - win czy piw, zwrócić się w stronę destylatów. Trudność, którą napotkano to wyrazisty i mocno dominujący smak, jaki grupa ta prezentuje, który zaburza balans całości. Synergia pojawiała się, ale jedynie przy bardzo wyrazistych smakach, jak wspomniane śledzie czy przy deserach, łączonych ze słodkimi brandy z południowych krajów Europy. Kiedy już temat wydał się wyczerpany i dalsze poszukiwania okazywały się daremne, coraz bardziej lśniąca gwiazda whisky, ukazywała nowe możliwości w tym temacie.

Olbrzymie spektrum smaków i aromatów, jakie oferuje ta grupa alkoholi, ponownie wywołało temat na wokandę. Wraz z rosnącą popularnością trunku i dynamicznym rozwojem kategorii, rozpoczął się wyścig na działania marketingowe, wspierające sprzedaż i ugruntowujące pozycję na rynku. Zagadnienie łączenia potraw z whisky wydało się doskonałą okazją na przykucie uwagi i zyskanie nowej grupy odbiorców.

potraw z whisky

Łączenie

Pomimo dużego entuzjazmu, początki nie przyniosły spodziewanych korzyści. Być może to rynek nie był wystarczająco dojrzały czy chętny do eksperymentowania, a sama materia whisky niosła ze sobą jeszcze dużo ciekawostek samych w sobie. Niezależnie od przyczyn, początki nie przyniosły sukcesów, mimo wielu prób, które raz nawiązywały do poobiedniego, wręcz deserowego stylu, innym razem zaś do połączeń z lekkimi owocami czy przekąskami.

Jak w wielu przypadkach, tak i w tym, pomysł musi dojrzeć, a idea potrzebuje odrobiny czasu i przejścia okresu pierwszej krytyki. Przyjrzano się bliżej nieutartym szlakom i zaczęto poszukiwania pośród lokalnego środowiska pochodzenia.
Tam odkryto od dawna zakorzenione doskonałe połączenia, które powstały i pozostały elementem lokalnej tradycji. 

i jej towarzystwo

Whisky

Bardziej uprzemysłowione regiony, zapoznane
z produktami kolonialnymi, lubowały się
w przegryzaniu lekkich wrzosowych trunków, przywożonymi suszonymi owocami czy orzechami. Dalej na zachód, większość amerykańskich barbeque i przyrządzanych na nich mięsiw, było często suto zakrapianych lokalnym bourbonem. Południowe stany Ameryki, z równą łatwością, ukazywały możliwość łączenia lokalnego kolorytu, sytości i wyrazistego smaku, z charakterem mocnych trunków.

Gorzelnie usytuowane bliżej wybrzeży Szkocji, świetnie łączyły się z bogactwem poławianych
w pobliżu owoców morza. W głębi lądu mnogość rzek i strumieni pozwalała rozkwitać nie tylko licznym destylarniom, ale i rybakom, którzy wyciągali srebrzyste łososie. Lasy dostarczały doskonałej dziczyzny, którą niekiedy odnajdywano w głuszy, tuż obok skrytej gorzelni, która nie śpiesznie destylowała swoje trunki.

Tygiel kulturowy, którym jest Japonia, niejednokrotnie zaskoczył wszystkich, niespotykaną łatwością, z jaką przychodziło tym konserwatystom adaptować do swojej kultury, obce elementy. Doszlifowując szkocki diament, jakim niewątpliwie jest whisky, stworzyli trunek, który swoją perfekcyjnością, może z powodzeniem sprostać eleganckim międzynarodowym potrawom, jak i lokalnym specjalnościom, takim jak znane już na całym świecie sushi.

Teraźniejszość i przyszłość

Obecnie nikogo nie dziwi łączenia dymnego charakteru szkockich whisky z potrawami z ryb
albo słodkiego pełnego bourbonu z tłustymi smakołykami z grilla. Widać też na
horyzoncie kolejny trend, aby w nowo powstających
ośrodkach produkcji whisky, już od początku, odnajdować wspólne DNA trunku i miejsca.
Nadając bardziej endemiczny charakter zarówno trunkowi, jak i jego otoczce. Odpowiedź na pytanie - czy whisky można łączyć z jedzeniem, jest prosta.
Jeżeli odnajduje się w tym zestawieniu przyjemność, radość i synergię smaków, to należy to czynić.

Czas, jaki był potrzebny, aby dostrzec te z pozoru oczywiste połączenia, nałożył się na czas, którego potrzebowali konsumenci, aby dojrzeć do chęci zagłębienia się w kolejny poziom doznań.

Niezależnie, czy była to dobra zagrywka marketingowa, efekt, jaki przyniosła, to 
zadowolenie w ustach wielu miłośników whisky, 
a ostatecznie zawsze chodzi o smak i ten 
powinien wygrywać.

Może się też wydawać, że jest to jedynie
sztucznie powstały trend, mający napędzać sprzedaż. Pewnie tak samo mówiono, kiedy Shinjiro Tori budował pierwsze gorzelnie
w Japonii, albo kiedy King Car Group oznajmił
plany budowy gorzelni Kavalan.


Po więcej historii i dobrej whisky

Zaglądaj na kukunawa.pl