Gorzelnia Benrinnes (lub Ben Rinnes) powstała w 1826 roku z inicjatywy Petera McKenziego. Pierwotnie usytuowana była w pobliżu White house Farm w hrabstwie Banffshire (Speyside) na wysokości 700 stóp nad poziomem morza, na północnych
zboczach góry Ben Rinnes (841 m.n.p.m.). jej działalność, co ciekawe, nie ograniczała się li tylko jedynie do produkcji whisky.
Poza gorzelnictwem, i to aż do roku 1955, zajmowano się tu także działalnością rolniczą (własne
uprawy jęczmienia).
Niestety, już w trzy lata po narodzinach, w 1929 roku, wody z okolicznych rzek wylały, a potężna powódź doprowadziła do zniszczenia budynków pierwotnej Benrinnes. Jednakowoż niejaki John Innes odbudował gorzelnię w gospodarstwie oddalonym
od pierwotnej lokalizacji o kilka kilometrów, także u podnóża Ben Rinnes, w Aberlour.
Nowa Benrinnes, odrodzona pod nazwą Lyne of Ruthrie (nazwa gospodarstwa Innesa), ponownie miała pod górkę. Innes zbankrutował zaledwie
wpięć lat po otwarciu destylarni, dlatego też sprzedał ją firmie William Smith & Co. Tenże właściciel, który przywrócił destylarni nazwę Benrinnes, także zbankrutował 30 lat później, w1834 roku. W ten sposób zakład przechodzi
w ręce Davida Edwarda, po którym pieczę nad Benrinnes przejmie jego syn, Alexander. Stanie się to tuż po śmierci Davida, w 1893 roku.
Alexander Edward był bardzo przedsiębiorczym człowiekiem, poza odziedziczeniem Benrinnes, był w następnych latach właścicielem takich zakładów jak Aultmore i Dallas Dhu, współwłaścicielem Oban oraz Craigellachie.
Niestety (który
to już raz?) w 1896 roku Benrinnes znowu staje w obliczu „być albo nie być”. W zakładzie wybucha poważny pożar, przez co Benrinnes po raz kolejny w swej historii potrzebuje nie tylko gruntownej przebudowy, ale i nadziei na to,
że wiek XIX wyczerpał całkowicie limit pecha odnośnie wypadków w gorzelni.
Pożar pod koniec XIX wieku zmusił Alexandra Edwarda do sprzedaży Benrinnes. Gorzelnię zakupi w 1922 roku John Dewar & Sons., który stanie się częścią DCL (Distillers Company Limited, obecnie Diageo) w trzy lata później. W tym okresie doprowadzono do zakładu elektryczność.
Kolejna przebudowa, po krótkich okresach postoju w latach 30-tych iw okresie między 1943-1945 (lata wojenne) miała miejsce już za sprawą DCL - w 1955 roku dokonano najbardziej istotnych (licząc do czasów współczesnych) zmian i ulepszeń.
Otóż w tymże roku całkowicie zrezygnowano z obocznej, rolniczej działalności. Niedługo później, bo w 1964 roku, zrezygnowano z tradycyjnych słodowni na rzecz tzw. Saladin Box (zbiornik ogromnych rozmiarów, w którym kiełkujący
jęczmień obraca się mechanicznie), zaś w 1966roku zwiększono liczbę alembików z trzech do sześciu. W roku 1970 nastąpiła zmiana w formie ich ogrzewania – ogrzewanie mechaniczne zastąpiono wewnętrznym.
Jak widać zawirowań
i zmian było w tym okresie w Benrinnes bez liku.
W roku 1974 zdecydowano się w Benrinnes na nietypowy zabieg. Otóż rozpoczęto produkować destylaty w wyniku procesu częściowej potrójnej destylacji, gdzie, mówiąc najprościej, część destylatu z drugiej destylacji podlega ponownej re-destylacji.
Z procesu tego zrezygnowano dopiero w 2007 roku na rzecz tradycyjnie szkockiej podwójnej destylacji(alembiki potrzebne do „prawie” potrójnej destylacji zachowano), ograniczając tym samym koszty czasochłonnego, skomplikowanego procesu.
W 1978 roku zbudowano na terenie zakładu własny magazyn celny, zaś w 1984 ostatecznie zrezygnowano ze wspomnianego wyżej Saladin Box.
Odtąd słód będzie skupowany ze słodowni należących do United Distillers. Niezależnie
od tego wszystkiego Benrinnes przez te wszystkie wspomniane dziesięciolecia cierpliwie czekał na debiut na rynku światowym ze swym oficjalnym bottlingiem.
Wykorzystywane do dziś jako składowe blendów Johnnie Walker i J&B destylaty z Benrinnes doczekały się tego dopiero w 1991 roku.
Wtedy do światło dzienne ujrzała wersja 15-letnia, będąca częścią serii Flora & Fauna (niestety,
dziś już nie produkowana). W 1996 roku wydano jeszcze limitowaną edycję 21-letnią (jeszcze pod szyldem United Distillers), współcześnie zaś takowe bottlingi, także limitowane, z rzadka wydaje dawny - obecny właściciel – Diageo.
Stąd też nie dziwi, iż Benrinnes jest jedną z niewielu obecnie gorzelni w Szkocji, które do tej pory nie otworzyły się dla turystów. Co dalej? Proces produkcji po większej części został tu już omówiony. Obecnie przeprowadza się w Benrinnes
dwukrotną destylację, w której udział bierze wszystkich 6 alembików.
Chłodzone są one tzw. wannami ślimakowymi, które w większości gorzelni wyszły już z użycia. Fermentacja trwa co najmniej 60 godzin, słód zaś dostarczany
jest z magazynów należących do Diageo. Wodę potrzebną do produkcji pozyskuje się, co oczywista, z okolicznych źródeł – Scurran Burn, Rowan Tree Burn i Benrinnes Spring.
Moc produkcyjna gorzelni to około 3,5 miliona litrów
destylatu rocznie starzonego w beczkach leżakujących w kamiennych, położonych na nie do końca płaskim terenie magazynach. Wracając zaś do położenia Benrinnes – najbliżej stąd do gorzelni Glenfarclas i Aberlour.
Whisky z zakładu Benrinnes charakteryzuje się lekkością, akcentami kwiatowymi i odrobina pikantności. Przez wzgląd na te, jakże zresztą typowe dla Speyside cechy, uważana jest za znakomity składnik do blendowania.
Patrząc z
perspektywy konsumenta naprawdę szkoda, że Benrinnes do tej pory nie zaprezentował własnego, unikalnego portfolio. Rynek whisky, niezależnie od wielu współczesnych zawirowań, nadal będzie rósł, popyt przewyższa podaż, toteż jest
miejsce, nawet spora luka, którą wypełnić mógłby taki choćby Benrinnes.
Jako że gorzelnią od lat zarządza Diageo możemy mieć pewność, że dopóki koncern będzie miał nad nią pieczę, Benrinnes będzie miała się dobrze. Z drugiej
strony, jeśli Diageo nie zmieni swej polityki względem tegoż zakładu…
Cóż, pozostaje nam cieszyć się nielicznymi, acz wartymi uwagi niezależnymi bottlingami wspomnianej whisky, a w ostateczności próbami „wyłapania” Benrinnes spośród składowych w takiej na przykład Johnie Walker…
No i liczyć,
że Benrinnes dopiero zacznie swą drogę po najwyższe szczyty i ambicje.