Czytaj dalej

10 faktów i ciekawostek o gorzelni St Magdalene





jest niezwykle bogata i obejmuje ładnych kilka stuleci.

Jak w każdej branży występowały okresy lepsze i gorsze, wzloty i upadki. Wiele zakładów, w tym uważanych dziś za kultowe, bezpowrotnie przeszło do historii.

Jednym z nich była destylarnia St Magdalene.

Historia szkockiego gorzelnictwa





Lowlands to region leżący na południu Szkocji. Tradycyjnie produkuje się tu przede wszystkim destylaty do blendów (region ten upodobały sobie szczególnie gorzelnie whisky zbożowej).

Do niedawna działało tu zaledwie 3 starsze gorzelnie, mnóstwo przez dziesiątki lat upadało. Obecnie powstaje kilkanaście nowych (w tym wskrzeszane są historyczne zakłady, np. Rosebank), a region się odradza.

Niestety, z St Magdalene naprawdę niewiele zostało…

O Lowlands

1. Linlithgow

Linlithgow to miasto w hrabstwie West Lothian, tuż obok jeziora o tej samej nazwie.

Znajdziemy je na mapie Szkocji po drodze między Edynburgiem a Falkirk.

W historii miasta działało tu aż 5 licencjonowanych gorzelni (m. in. Bulzon/Bulzion i Bonnytoun).

Od nazwy miasteczka St Magdalene nazywano też Linlithgow.

2. Początki

Gorzelnię St Magdalene zbudował Sebastian Henderson (na ziemiach wydzierżawionych od hrabiny Dalhousie), by konkurować z powstałą kilka lat wcześniej gorzelnią Bulzon.

Bulzon powstała w 1750 roku, zaś St Magdalene działała od 1765 roku (choć niektóre źródła mówią o tym, że zbudowana została już w 1753 roku).

Co prawda jako datę powstania zakładu podaje się często rok 1798, wiadomo jednak, że działała ona już dużo wcześniej.

3. Adam Dawson, Bonnytoun i o roku 1798



W roku 1798, często mylonym jako początkowy rok działalności St Magdalene, gorzelnię kupił Adam Dawson, człowiek będący właścicielem pobliskiej destylarni Bonnytoun.

Dawson miał smykałkę do interesów, St Magdalene miała się świetnie, toteż Bonnytoun przeszła do historii, a wchłonęła ją właśnie rozbudowywana St Magdalene (1826).

4. O nazwie

Wiadomo, iż w początkowych latach St Magdalene nazywano Linlithgow – od miasteczka, w którym „stacjonowała”.

Swą główną nazwę zawdzięcza ziemiom, na których stanęła – mieściła się na nich kolonia/szpital dla trędowatych (wiek XIV), później zaś klasztor.

Możliwe, że zaczerpnęła swą nazwę od kaplicy Św. Magdaleny, która niegdyś stała na tychże terenach.

5. St Magdalene w XIX wieku

Przez cały wiek XIX aż do początku XX St Magdalene zarządzało kilka pokoleń rodziny Dawson.

Zresztą nie było to trudne – Adam Dawson doczekał się aż 10 dzieci. W połowie XIX wieku gorzelnia produkowała około 15 tysięcy litrów destylatu tygodniowo i zatrudniała 30 osób.

W 1895 zarejestrowano spółkę z o.o. A&J Dawson, która przetrwała do 1912 roku.

6. Wkracza DCL


W 1912 roku spółka A&J Dawson plajtuje – w związku ze śmiercią na zapalenie opon mózgowych syna Adama Dawsona Jr., Johna Kellie (miał zaledwie 43 lata).

St Magdalene kupuje DCL, protoplasta Diageo, który prawa do marki posiada do dzisiaj.

7. SMD

Z błogosławieństwem DCL St Magdalene, wraz z 4 innymi gorzelniami z Lowland (Glenkinchie, Rosebank, Clydesdale, Grange), założyła spółkę SMD (Scottish Malt Distillers) w 1914/1915 roku.

Dzięki temu, pomimo dwóch wojen światowych, zakład działał w zasadzie nieprzerwanie aż do początku lat 80-tch XX wieku.

8. Produkcja w St Magdalene



St Magdalene nie należała do małych gorzelni. Wyremontowana i zmodernizowana w 1927 roku, posiadała 14 kadzi fermentacyjnych, 5 alembików, 19 magazynów i roczną zdolność produkcyjną powyżej miliona litrów destylatu.

Sprawę produkcji ułatwiała bliskość Union Canal – gorzelnia mogła korzystać z własnych bocznic kolejowych i prywatnej części nabrzeża, co ułatwiało transport wszelakiego dobra w tę i z powrotem.

9. Nietypowy Lowland


St Magdalene produkowała przede wszystkim destylaty pod blendy.

Stały się one kultowe, oprócz swej oczywistej jakości, także z tego powodu, iż gorzelnia destylowała podwójnie oraz używała mocno zatorfionego słodu.

Była więc wyjątkiem wśród bardzo delikatnych „Lowlandsów”.

10. Smutny koniec legendy


Niestety, St Magdalene, obecnie jedna z legend wśród zamkniętych gorzelni, nie przetrwała kryzysu lat 80-tych XX wieku.

Diageo zamknęło ją ostatecznie w 1983 roku i sprzedało deweloperom. Budynki gorzelni, młyna i słodowni przekształcono w apartamentowce (nadal mamy na nich napis z nazwą zakładu), magazyny jednak wykorzystywane są do dziś przez Beam Suntory.

Słodownia i piec są obecnie zabytkami, zachowały się także pagody.





W obecnych czasach buduje się multum nowych gorzelni. Sytuacja na rynku zdecydowanie temu sprzyja.

Część historycznych gorzelni (ale uśpionych) ponownie rozpoczyna swą działalność. Nie łudźmy się jednak, że z St Magdalene będzie podobnie.

Jeśli powstanie – będzie to już inna St Magdalene, destylarnia, która tylko symbolicznie przejmie tę nazwę. Jako wyraz hołdu. Zresztą zasłużonego.

Czy jest nadzieja?...

Zaglądaj na kukunawa.pl

Po więcej historii i dobrej whisky